3 runda sezonu 2026 w Asfaltowym Pucharze Toru Słomczyn. Zapraszamy wszystkich kierowców i zawodników do udziału w rywalizacji na równej i utwardzonej nawierzchni naszego obiektu.
Impreza kierowana jest do kierowców amatorów w seryjnych czy lekko zmodyfikowanych pojazdach oraz sportowych. Zapraszamy także kierowców licencjonowanych, można potrenować przed zbliżającym się sezonem i zmierzyć się dodatkowo w klasie PRO. Trasa wytyczona jest po równej asfaltowej nawierzchni z wykorzystaniem Autodromu Słomczyn oraz alejek w parku maszyn. Równa trasa jest na pełnej długości trasy.
Podczas trwania rywalizacji będzie elektroniczny pomiar czasu z wynikami na żywo. Każdy uczestnik oraz kibic będzie mógł od razu sprawdzać wyniki oraz postępy i zmiany w klasyfikacji danego przejazdu jak i klasyfikacji łącznej.
Kibiców zapraszamy na ciekawe samochodowe widowisko. Wszystko odbywa się w jednym miejscu. Przez 6 przejazdów można zobaczyć każdy fragment trasy. W wolnej chwili można skorzystać ze strefy cateringowej dostępnej dla wszystkich uczestników i kibiców w budynku restauracyjnym.
12 i 13 września Autodrom Słomczyn będzie gościł międzynarodową stawkę podczas przedostatniej rundy sezonu Mistrzostw Polski Rallycross i Autocross. Zawody będą także eliminacją do Mistrzostw Europy Strefy Centralnej FIA CEZ. Do zawodów zgłosiło się ponad 80 zawodników.
W najbliższy weekend na Autodromie Słomczyn zobaczymy ponad 80 zawodników, w samej tylko klasie SuperCars zgłosiło się 9 kierowców.
W Seicento Cup liderem pozostaje Jakub Kabat, który zgromadził o osiem punktów więcej od drugiego w klasyfikacji Maksyma Guranowskiego. Każdy punkt może mieć tutaj ogromne znaczenie, dlatego rywalizacja z pewnością będzie trzymała kibiców w napięciu do samego końca.
Jeszcze ciekawiej zapowiada się sytuacja w RWD Cup. Po życiowy wynik jedzie młody Kacper Sokulski, który przewodzi klasyfikacji pucharowej BMW. Tuż za jego plecami znajduje się Krystian Pietraszko, a różnica między tymi dwoma młodymi zawodnikami wynosi zaledwie 5 punktów. Zapowiada się więc bezpośrednia walka o każdy metr i każdy punkt.
Swoją kolejną próbę przerwania dominacji Castorala podejmie Łukasz Zoll. Na ten moment prowadzi jednak Czech, który ma 7 punktów przewagi. Czy Zoll zdoła odrobić stratę i odwrócić losy rywalizacji?
Oprócz walki o tytuły w Mistrzostwach Polski kibice będą mogli śledzić również rywalizację o punkty do klasyfikacji FIA CEZ oraz czeskiego pucharu Rallycross Cup.
Jedno jest pewne – przed nami kolejny pełen emocji wyścigowy weekend na Autodromie Słomczyn. Walka o mistrzowskie tytuły wkracza w decydującą fazę!
Wydarzenie będzie biletowane dla publiczności. Cena biletu będzie wynosić 50zł od osoby za dzień. Dzieci do lat 12 będą mogły wejść na wydarzenie bezpłatnie. Bilet upoważnia do wstępu do Parku Maszyn oraz na wszystkie dostępne punkty widokowe obiektu. Bilety będą do kupienia na miejscu w kasie. Płatność będzie możliwa gotówką oraz kartą.
Polski zespół pewnie wygrał w wyścigu European Le Mans Series na torze Spa-Francorchamps. Załoga prototypu LMP2 #43 w składzie Kuba Śmiechowski, Nick Yelloly i Tom Dillmann zaprezentowała doskonałą pracę zespołową podczas czwartej rundy mistrzostw.
• LMP2 #43 zwycięża w czwartej rundzie European Le Mans Series
• LMP2 #34 kończy wyścig na 11. miejscu po karach i kontakcie na początku rywalizacji
• LMP3 #13 wycofany po incydencie na pierwszym okrążeniu
Po wymagającym początku zespół rozegrał znakomity wyścig, sprawnie reagując na kolejne okresy neutralizacji Virtual Safety Car i wyjazdy samochodu bezpieczeństwa. Skuteczna strategia, doskonale zaplanowane pit stopy oraz przejazdy ze świetnym tempem wszystkich trzech kierowców pozwoliły załodze #43 awansować z drugiego pola startowego na pierwsze miejsce.
Rezultat zapewnił załodze #43 dużą zdobycz punktową przed dwiema finałowymi rundami European Le Mans Series. Zwycięstwo miało dodatkowe znaczenie, ponieważ Śmiechowski, Yelloly i Dillmann długo czekali na swój pierwszy wspólny triumf w ELMS.
LMP2 #43
Tuż po starcie, z drugiej pozycji doszło do kontaktu Oreci prowadzonej przez Kubę Śmiechowskiego, ale polski kierowca szybko ustabilizował tempo i utrzymał prototyp #43 w walce o czołowe lokaty. Podczas pit stopu w trakcie neutralizacji Virtual Safety Car wymieniono przednią część nadwozia, a zespół wykorzystał kolejne okresy neutralizacji oraz odpowiednią strategię doboru opon, aby jak najlepiej przygotować samochód do dalszej części wyścigu.
Prototyp #43 był jedynym samochodem w czołowej grupie, który wznowił rywalizację na świeżych oponach. Śmiechowski doskonale wykorzystał tę przewagę i po kolejnym okresie jazdy za samochodem bezpieczeństwa awansował na trzecią pozycję.
Na nieco ponad dwie godziny przed końcem, po znakomitym pit stopie wykonanym przez mechaników, samochód przejął Yelloly. Brytyjczyk wrócił na tor przed rywalami i wyprowadził prototyp #43 na prowadzenie. Następnie pojechał świetny środkowy stint, kontrolując sytuację podczas kolejnych neutralizacji. Gdy wznowiono rywalizację, zbudował przewagę przekraczającą pięć sekund.
Nieco ponad godzinę przed metą samochód #43 przejął Tom. Zadaniem Francuza było wykorzystanie pracy wykonanej przez cały zespół i doprowadzenie prototypu do zwycięstwa. Dillmann zaprezentował znakomitą jazdę w końcowej części wyścigu, utrzymując prowadzenie i perfekcyjnie wykonując swoje zadanie w najważniejszym momencie.
Przez całą ostatnią godzinę zachował spokój mimo presji, odpowiednio zarządzając samochodem oraz przewagą nad rywalami. Następnie jako pierwszy minął linię mety, zapewniając zasłużone zwycięstwo Śmiechowskiemu, Yelloly’emu, Dillmannowi oraz całej załodze #43.
Od odrabiania pozycji przez Śmiechowskiego w początkowej fazie wyścigu, przez doskonały środkowy stint Yelloly’ego, aż po bezbłędny przejazd Dillmanna do mety – zwycięstwo było efektem kompletnej pracy całego zespołu. O sukcesie przesądziły strategia, perfekcyjne pit stopy oraz regularne tempo, dzięki którym Inter Europol Competition powrócił na zwycięską ścieżkę w European Le Mans Series.
Triumf znacząco poprawił również sytuację załogi #43 w klasyfikacji mistrzostw. Śmiechowski, Yelloly i Dillmann awansowali na piąte miejsce w tabeli LMP2 z dorobkiem 42 punktów. Przed rundami na Silverstone i w Portimão tracą tylko jeden punkt do siostrzanej załogi #34 oraz 28 punktów do liderów mistrzostw.
LMP2 #34
Bijoy Garg rozpoczął wyścig z trzeciej pozycji, jednak po kontakcie w pierwszym zakręcie jego samochód doznał poważnych uszkodzeń lewej przedniej części, co zmusiło załogę #34 do odrabiania strat już od początku rywalizacji.
Zespół przeprowadził naprawy oraz wymienił uszkodzoną oponę i przednią część nadwozia. Początkową fazę wyścigu dodatkowo skomplikowały jednak momenty wyjazdów samochodu bezpieczeństwa. Na załogę najpierw nałożono karę 10 sekund za spowodowanie kolizji, a następnie trzyminutową karę stop-and-go za naruszenie procedury samochodu bezpieczeństwa.
Po odbyciu kary czerwone światło na wyjeździe z alei serwisowej spowodowało kolejne opóźnienie. W rezultacie prototyp #34 znalazł się jedno okrążenie za liderami. Garg kontynuował jazdę w dobrym tempie, próbując wrócić na okrążenie lidera, zanim przekazał samochód Reshadowi de Gerusowi. Podczas zmiany kierowców załoga odbyła również pozostałą karę 10 sekund.
Pomimo tempa pozwalającego na walkę o znacznie wyższą pozycję, strat powstałych w wyniku początkowego incydentu oraz późniejszych kar nie udało się odrobić. Garg i de Gerus ukończyli wyścig na 11. miejscu.
Załoga #34 utrzymała czwarte miejsce w klasyfikacji LMP2 z dorobkiem 43 punktów. Garg i de Gerus tracą 27 punktów do liderów mistrzostw. Przed nimi pozostają jeszcze dwie rundy na Silverstone i w Portimão, podczas których do zdobycia będzie wiele cennych punktów.
LMP3 #13
Alex Bukhantsov rozpoczął wyścig za kierownicą prototypu LMP3 #13 z dziesiątego pola, jednak incydent w początkowej fazie rywalizacji przedwcześnie zakończył udział załogi w zawodach.
Samochód #13 utknął w żwirowej pułapce i nie był w stanie kontynuować jazdy. Dla Bukhantsova, Jimmy’ego Chou i Henry’ego Cubidesa Olarte oznaczało to przedwczesne wycofanie się z wyścigu na Spa-Francorchamps.
Po tej rundzie załoga #13 zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji LMP3 z dorobkiem 41 punktów. Bukhantsov, Chou i Cubides Olarte tracą 24 punkty do liderów mistrzostw. Przed nimi pozostają dwie rundy, a pierwszą okazją do odrobienia strat będzie wyścig na Silverstone.
Zwycięstwo na Spa-Francorchamps jest niezwykle ważnym wynikiem dla Inter Europol Competition i potwierdza siłę zespołu w jednej z najbardziej konkurencyjnych serii LMP2 w międzynarodowych wyścigach długodystansowych.
Do zakończenia sezonu European Le Mans Series 2026 pozostały rundy na Silverstone i w Portimão. Obie załogi LMP2 nadal liczą się w walce o mistrzostwo, a prototyp #13 kontynuuje rywalizację o najwyższe pozycje w kategorii LMP3 przed decydującą częścią sezonu.
Cytaty.
Kuba Śmiechowski
„Świetna praca wszystkich osób, inżynierów, mechaników i całego zespołu. Przygotowali dla nas konkurencyjny samochód, a przez cały wyścig nie popełniliśmy żadnego błędu. Myślę, że od dawna zasługiwaliśmy na zwycięstwo w ELMS, dlatego ogromnie się cieszę, że w końcu udało nam się je odnieść”.
Nick Yelloly
„Długo czekaliśmy na zwycięstwo w ELMS, szczególnie po kilku wspólnie spędzonych sezonach. To moje trzecie zwycięstwo w kategorii ELMS – dwa odniosłem w Le Mans, a teraz jedno tutaj, na Spa. To dla nas świetny rezultat. Początek sezonu był nieco trudniejszy, ale za kilka tygodni pojedziemy w mojej domowej rundzie i mam nadzieję, że uda nam się tam powtórzyć ten sukces”.
Tom Dillmann
„Długo na to czekaliśmy. Jako trio zawsze byliśmy konkurencyjni, ale to nasze pierwsze wspólne zwycięstwo w ELMS, dlatego bardzo się z niego cieszę. Cały zespół wykonał perfekcyjną pracę zarówno w alei serwisowej, jak i na torze. Jestem niezwykle szczęśliwy. Zdobyliśmy dzisiaj wiele punktów, a teraz zobaczymy, co jeszcze uda nam się osiągnąć w mistrzostwach”.
Inter Europol Competition zaprezentował opanowaną i perfekcyjnie zrealizowaną strategię, odnosząc drugie z rzędu zwycięstwo w IMSA WeatherTech SportsCar Championship podczas sześciogodzinnego Motul SportsCar Grand Prix na torze Road America.
Rywalizacja obfitowała w incydenty i poważne wypadki w kilku klasach, które znacząco skomplikowały sytuację większości załóg LMP2. Oreca 07 Gibson z numerem 43 uniknęła jednak problemów. Jeremy Clarke, Bijoy Garg i Tom Dillmann połączyli znakomite tempo z opanowaną jazdą, skuteczną strategią oraz perfekcyjnym zarządzaniem paliwem przez całe sześć godzin wyścigu.
Clarke, startujący z trzeciego pola w klasie LMP2, już na początku przebił się na czoło stawki. Uniknął zamieszania na torze i zaliczył znakomity pierwszy stint, budując pozycję lidera klasy przed przekazaniem samochodu Bijoyowi Gargowi.
Garg kontynuował świetną pracę zespołu. Utrzymał prowadzenie i bez większych problemów odpierał ataki czołowych kierowców z kategorią Silver. Zachował spokój, utrzymując samochód #43 na czele, aż do momentu, gdy kara przejazdu przez aleję serwisową zepchnęła załogę w dół klasyfikacji.
Mimo tego niepowodzenia Inter Europol Competition zachowało zimną krew i rozpoczęło odrabianie strat. Tom Dillmann rozegrał kapitalny finałowy stint, łącząc bezkompromisowe tempo z kontrolowaną jazdą. Przy jednoczesnym oszczędzaniu paliwa odzyskał prowadzenie, gdy zespół zdecydował się ukończyć wyścig bez kolejnego pit stopu.
Późna procedura Full Course Yellow wyprowadziła na tor samochód bezpieczeństwa, co pozwoliło Dillmannowi oszczędzić pozostałe paliwo. Wyścig zakończył się pod neutralizacją, a Francuz jako pierwszy minął linię mety, przypieczętowując znakomity powrót na czoło i drugie z rzędu zwycięstwo Inter Europol Competition w IMSA po sukcesie na Canadian Tire Motorsport Park.
Wynik był efektem kompletnego występu całej trójki kierowców oraz zespołu, a także perfekcyjnie zrealizowanej strategii. Unikanie incydentów i spokojna reakcja na karę drive-through potwierdziły dalszy rozwój Inter Europol Competition w rywalizacji IMSA.
Zwycięstwo pozwala zespołowi pozostać w walce o mistrzostwo. Inter Europol Competition zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji LMP2, tracąc zaledwie 36 punktów do liderów na dwie rundy przed końcem sezonu.
Teraz zespół wraca do Europy na kolejną rundę European Le Mans Series oraz Michelin Le Mans Cup na torze Spa-Francorchamps. Wyścig zostanie rozegrany 23 sierpnia.
Sascha Fassbender:
„To kolejny bardzo mocny wynik całego zespołu. Wyścig był niezwykle intensywny. Prowadziliśmy i mieliśmy tempo, by odjechać całej stawce, aż otrzymaliśmy karę, która zepchnęła nas na koniec klasyfikacji. Powrót na prowadzenie wymagał ogromnego wysiłku zespołowego i świetnej strategii. Wszyscy trzej kierowcy wykonali fantastyczną pracę, nie popełniając błędów, a zespół perfekcyjnie zrealizował każdy element planu. Bardzo się cieszę, że wracamy do walki o mistrzostwo, tracąc tylko kilka punktów do liderów. W tej chwili płyniemy na fali i chcemy utrzymać ją aż do Petit Le Mans, walcząc o tytuł.”
Jeremy Clarke:
„Co za świetny wyścig! Mieliśmy mocny samochód i tempo, które pozwalało nam dominować. Moment jednej z procedur Full Course Yellow nie był dla nas korzystny, ale ostatecznie mieliśmy znakomitą strategię, która dała nam zwycięstwo!”
Tom Dillmann:
„Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa, tym razem odniesionego w trzyosobowym składzie. Dziś dominowaliśmy i choć szczęście nie zawsze sprzyjało nam przy procedurach Full Course Yellow, na końcu udało się to odwrócić. Czuję, że było to naprawdę dominujące zwycięstwo. Dziękuję zespołowi, cała ciężka praca przyniosła dziś efekty.”
Bijoy Garg:
„To był niesamowity wyścig i wspaniale jest zakończyć te trudne sześć godzin zwycięstwem. Mieliśmy tutaj dobre testy, które bardzo pomogły nam w przygotowaniach, mimo nieprzewidywalnej pogody w piątek i sobotę. Zespół dał nam prawdziwą rakietę, więc nawet gdy procedury Full Course Yellow nie układały się po naszej myśli, mieliśmy tempo, by wrócić na czoło. Jeremy i Tom wykonali fantastyczną pracę, a dla mnie to świetne uczucie być częścią drugiego z rzędu zwycięstwa zespołu w IMSA. Po tylu drugich miejscach wspaniale jest w końcu wygrać i zobaczyć, że cała nasza ciężka praca się opłaciła.”
Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś zakończyli AKPOL Baja Rally na czwartym miejscu w klasie Challenger oraz dziesiątym w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski w Rajdach Cross Country. Do miejsca na podium w swojej klasie załodze Red Fox Racing zabrakło jedynie 39,4 sekundy.
Wynik osiągnięty w Stalowej Woli ma jednak znacznie większą wartość niż sama pozycja na mecie. Sześć wymagających odcinków specjalnych pokazało, jak duży progres wykonuje zespół, zarówno pod względem tempa, jak i konsekwencji w budowaniu wyniku na przestrzeni całego rajdu.
AKPOL Baja Rally było prawdziwym testem wszechstronności. Cztery krótsze, liczące niewiele ponad 22 kilometry oesy w Gościeradowie, na torze Adrenalina Moto Park wymagały precyzji, szybkich reakcji oraz jazdy bez marginesu błędu. Z kolei dwa ponad 81-kilometrowe odcinki w Nowej Dębie były próbą koncentracji, wytrzymałości i właściwego zarządzania tempem. To właśnie na takich trasach liczy się nie tylko szybkość, ale także zaufanie między kierowcą i pilotem oraz umiejętność podejmowania dobrych decyzji przez cały dzień rywalizacji.
Załoga Red Fox Racing, startująca Taurusem EVO z numerem 304, rozpoczęła rajd od 17. miejsca w klasyfikacji generalnej. Ed i Krzysztof nie tracili jednak koncentracji. Z każdym kolejnym odcinkiem konsekwentnie przesuwali się w górę stawki, budując wynik etap po etapie.
Po dwóch pierwszych próbach duet awansował na 13. pozycję, a po czterech krótszych oesach zajmował już 11. miejsce w klasyfikacji generalnej. Szczególnie mocno Red Fox Racing zaprezentował się na OS4, gdzie uzyskał ósmy czas wgeneralce. To był wyraźny sygnał, że tempo zespołu pozwala walczyć nie tylko o kolejne pozycje, ale także o czołowe lokaty w bardzo konkurencyjnej klasie Challenger.
Decydujące okazały się długie, wymagające odcinki w Nowej Dębie. Po pierwszym z nich Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś wskoczyli do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej i nie oddali tej pozycji aż do mety. Finalnie ukończyli rajd z łącznym czasem 3:16:29,9, zajmując P10 w generalce oraz P4 w Challenger.
Do trzeciego miejsca w klasie zabrakło zaledwie 39,4 sekundy. W rajdach cross country to niewiele, ale właśnie takie różnice najlepiej pokazują skalę sportowego postępu. Red Fox Racing nie tylko konsekwentnie odrabiał straty podczas całego weekendu, lecz także utrzymał tempo i koncentrację w kluczowej, końcowej fazie rywalizacji.
AKPOL Baja Rally był kolejnym ważnym rozdziałem projektu Way2Dakar. Zespół rozwija się z rajdu na rajd coraz lepiej wykorzystuje potencjał samochodu, zbiera cenne dane i potwierdza, że potrafi walczyć z mocnymi rywalami na wymagających trasach.
Teraz przed Red Fox Racing czas na krótką regenerację i przygotowania do kolejnego wyzwania – Baja Poland.
Z przykrością informujemy o śmierci Andrzeja Martynkina. Dziennikarza motoryzacyjnego, autora książek o sporcie samochodowym, pilota i kierowcę rajdowego oraz wyścigowego. Jeszcze w minionym roku wspólnie świętowaliśmy 50 lecie Automobilklubu Rzemieślnik.
Pożegnanie Andrzeja będzie miało miejsce w kościele św. Karola Boromeusza, ul Powązkowska 14 – w najbliższy wtorek, 30 czerwca 2026 o godz. 9.00.
Wyrazy współczucia dla najbliższych Andrzeja Martynkina.
Postać Andrzeja oraz jego dokonania są przybliżone tutaj.
Zwycięstwo i drugie miejsce w klasie LMP2 dla polskiego zespołu na Circuit de la Sarthe.
Inter Europol Competition zapisał kolejny niezwykły rozdział w swojej historii. W 94. edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans polski zespół zdominował rywalizację w klasie LMP2, zajmując dwa najwyższe miejsca na podium. Po 24 godzinach nieustannej walki, zmieniających się warunkach i perfekcyjnie zrealizowanej strategii, zwycięstwo odniosła załoga #43 w składzie Kuba Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly, a tuż za nimi linię mety przekroczył drugi prototyp Inter Europol Competition z numerem #343, prowadzony przez Bijoya Garga, Reshada de Gerus i Nico Müllera.
To wyjątkowy sukces nie tylko dla zespołu, ale także dla polskiego motorsportu. Inter Europol Competition po raz kolejny udowodnił, że należy do ścisłej światowej czołówki wyścigów długodystansowych. Po zwycięstwach w Le Mans w 2023 i 2025 roku i drugim miejscu w 2024 roku, tegoroczny dublet jest największym osiągnięciem w historii ekipy z Warszawy.
Przez całą dobę oba prototypy prezentowały znakomite tempo, utrzymując się w ścisłej czołówce niezwykle wyrównanej stawki LMP2. Kluczem do sukcesu okazała się nie tylko szybkość kierowców, ale również bezbłędna praca inżynierów, mechaników i strategów, którzy przez 24 godziny realizowali perfekcyjny plan wyścigowy. W najbardziej wymagającym wyścigu świata każdy detal ma znaczenie, a Inter Europol Competition ponownie pokazał, że potrafi działać jak doskonale naoliwiony organizm.
Dla załogi #43 jest to obrona ubiegłorocznego triumfu, a jednocześnie trzeci triumf zespołu w klasie LMP2 na Circuit de la Sarthe. Z kolei skład #343 przypieczętował fantastyczny weekend, zdobywając drugie miejsce i zapewniając Inter Europol Competition historyczny dublet na jednym z najważniejszych wydarzeń w światowym motorsporcie.
„To coś znacznie więcej niż wygrany wyścig. Le Mans to 24 godziny, które są zwieńczeniem miesięcy przygotowań i pracy ogromnej grupy ludzi. Dziś każdy członek naszego zespołu może czuć dumę, bo ten sukces jest efektem wspólnego wysiłku. Dublet w Le Mans to marzenie, które właśnie stało się rzeczywistością” – powiedział Kuba Śmiechowski, kierowca i Team Principal Inter Europol Competition.
Za kulisami tego sukcesu stoi wielotygodniowa praca całego zespołu. Przygotowanie programu Le Mans wymaga zaangażowania blisko 80 osób oraz rozbudowanej operacji logistycznej obejmującej transport samochodów, sprzętu technicznego i infrastruktury zespołu z Polski do Francji. To właśnie połączenie doświadczenia, determinacji i zespołowej współpracy pozwoliło Inter Europol Competition po raz kolejny sięgnąć po najwyższe laury.
Historyczny wynik w 24-godzinnym wyścigu Le Mans 2026 jeszcze mocniej umacnia pozycję Inter Europol Competition jako jednego z najważniejszych zespołów w światowej rywalizacji LMP2. Dla kibiców była to doba pełna emocji, a dla całego zespołu, kolejny dowód, że marzenia, poparte ciężką pracą i konsekwencją, naprawdę mogą się spełniać.
Inter Europol Competition opuszcza Le Mans z najcenniejszym możliwym trofeum – zwycięstwem, podwójnym podium i miejscem w historii światowego motorsportu!
Niedawno zaprezentowaliśmy specjalne malowanie Art Car, w którym nasza ORECA 07-Gibson wystartuje w 24 Hours of Le Mans. To projekt inspirowany polskimi polami rzepaku, ruchem, światłem i energią, która od lat jest częścią Inter Europol Competition. Ale pod tymi pięknymi barwami kryje się coś więcej niż design. To technologia wyścigowa z najwyższej półki. Maszyna zbudowana po to, aby przez 24 godziny pracować na limicie, okrążenie po okrążeniu, metr po metrze.
ORECA 07 to prototyp klasy LMP2, czyli zamknięty samochód wyścigowy zaprojektowany wyłącznie do rywalizacji. Nie ma tu kompromisów znanych z aut drogowych. Każdy element ma konkretne zadanie: być lekki, wytrzymały, przewidywalny i szybki przez cały dystans Le Mans.
Podstawą konstrukcji jest monokok wykonany z włókna węglowego i struktury typu honeycomb. To serce całego nadwozia i klatka bezpieczeństwa dla kierowcy. Do niego mocowane są najważniejsze elementy samochodu: zawieszenie, układ napędowy, nadwozie aerodynamiczne i wszystkie systemy potrzebne do pracy prototypu. Samochód mierzy 4745 mm długości, 1895 mm szerokości i tylko 1045 mm wysokości. Jest szeroki, niski i niezwykle precyzyjnie zaprojektowany pod kątem przepływu powietrza.
W standardowej specyfikacji ORECA 07 waży 930 kg bez paliwa i kierowcy. Na Le Mans 2026 przepisy dla LMP2 podnoszą minimalną masę samochodu do 950 kg. To oznacza, że każdy kilogram ma znaczenie. Inżynierowie nie myślą tylko o tym, ile samochód waży, ale także gdzie ta masa się znajduje. Balast, wysokość zawieszenia, rozkład masy, balans aerodynamiczny i zużycie paliwa tworzą układ naczyń połączonych. Dobra decyzja w jednym miejscu może dać dziesiąte części sekundy na okrążeniu. Zła decyzja może kosztować tempo, opony albo stabilność w nocy, gdy tor zmienia temperaturę.
Nadwozie ORECA 07 to nie tylko karoseria. To narzędzie aerodynamiczne. W Le Mans szczególne znaczenie ma konfiguracja o niskim oporze, ponieważ Circuit de la Sarthe łączy bardzo długie proste z szybkimi łukami i mocnymi hamowaniami. Samochód musi być szybki na prostych, ale jednocześnie stabilny w Porsche Curves, pod hamowaniem do Mulsanne i w zmianach kierunku, gdzie kierowca potrzebuje absolutnego zaufania do auta. Regulamin ogranicza swobodę rozwoju aerodynamicznego, dlatego zespoły nie mogą dowolnie modyfikować kształtu nadwozia. Na Le Mans obowiązuje określona konfiguracja bodyworku, a praca zespołu polega na perfekcyjnym ustawieniu tego, co wolno regulować.
Jednym z najważniejszych obszarów pracy inżynierów jest zawieszenie. ORECA 07 wykorzystuje układ podwójnych wahaczy. To klasyczne rozwiązanie dla prototypów, pozwalające bardzo precyzyjnie kontrolować pracę kół, wysokość samochodu i reakcję na tarki. Zespół może pracować nad ustawieniami sprężyn, amortyzatorów, stabilizatorów, geometrii, prześwitu, zbieżności, pochylenia kół i balansu mechanicznego. Nie można jednak zmieniać wszystkiego. Regulamin zakazuje aktywnego zawieszenia, elektrycznie sterowanych amortyzatorów, połączeń hydraulicznych między stronami samochodu czy systemów zmieniających prześwit w trakcie jazdy. Kierowca nie może z kokpitu regulować sprężyn, amortyzatorów ani stabilizatorów. W LMP2 szybkość rodzi się więc nie z „magicznych” systemów, ale z pracy ludzi, danych i doświadczenia.
Za plecami kierowcy pracuje serce prototypu: Gibson GK428. To wolnossący silnik V8 o pojemności 4,2 litra, opracowany specjalnie do wyścigów długodystansowych. Jednostka waży około 135 kg, generuje około 600 KM i 555 Nm momentu obrotowego. Nie ma turbosprężarki, nie ma hybrydy, nie ma trybów znanych z najwyższej klasy Hypercar. Jest za to czysta, mechaniczna odpowiedź na gaz, dźwięk V8 i niezawodność, bez której Le Mans nie wybacza.
Silnik jest taki sam dla całej klasy LMP2. To bardzo ważne. W tej kategorii nie chodzi o wyścig zbrojeń producentów, ale o równe warunki dla niezależnych zespołów. Regulamin ogranicza rozwój samochodu i układu napędowego. Nie można dowolnie poprawiać silnika, zmieniać jego charakterystyki czy szukać mocy poza wyznaczonymi ramami. Dlatego przewagę buduje się gdzie indziej: w przygotowaniu, strategii, ustawieniach, pracy mechaników, analizie danych, zarządzaniu oponami i paliwem oraz w jakości decyzji podejmowanych pod presją.
Moc trafia na tylne koła przez sześciobiegową sekwencyjną skrzynię biegów. Tu również regulamin jasno określa granice. Dozwolonych jest maksymalnie sześć przełożeń do jazdy do przodu, homologowane zestawy przełożeń i jeden bieg wsteczny. Nie można dowolnie mieszać pojedynczych biegów – zestawy muszą być używane jako całość – w tegorocznym Le Mans, wszystkie zespołu maja takie same przełożenia.
Kolejny świat to hamulce. Na jednym okrążeniu kierowca wielokrotnie przechodzi z bardzo wysokich prędkości do ciasnych zakrętów. Każde hamowanie to ogromna energia, temperatura i obciążenie dla samochodu. Zespół może pracować nad balansem hamulców, tarcze i klocki hamulcowe są homologowane i takie same dla wszystkich zespołów. Kierowca musi mieć pewność, że pedał hamulca będzie taki sam o 16:00, o 3:00 w nocy i po wschodzie słońca. W Le Mans szybkość to nie jednorazowy atak. To powtarzalność.
W czasie tygodnia Le Mans samochód przejeżdża ogromny dystans jeszcze przed startem wyścigu. Test Day, treningi wolne, kwalifikacje, Hyperpole i warm-up mogą oznaczać około 1000–1500 km jazdy, w zależności od programu zespołu, warunków, czerwonych flag i tego, ile okrążeń trzeba poświęcić na sprawdzenie ustawień, kierowców oraz procedur. Sam wyścig to zupełnie inna skala. Przy dystansie około 367 okrążeń, takim jak w zwycięskim dla Inter Europol Competition wyścigu LMP2 w 2025 roku, ORECA pokonuje około 5000 km. Łącznie cały tydzień może więc oznaczać nawet 7000 km pracy jednego prototypu.
To tak, jakby przejechać z Warszawy do Lizbony i z powrotem, ale pełnym tempem wyścigowym, przy temperaturach, przeciążeniach, zmianach kierowców, tankowaniach, pit stopach i ciągłej walce z rywalami.
Paliwo jest jednym z najważniejszych elementów strategii. Maksymalna ilość paliwa na pokładzie LMP2 w Le Mans 2026 wynosi 75 litrów. W trakcie wyścigu pełny stint oznacza zwykle około 10 – 11 okrążeń, zależnie od tempa, neutralizacji i oszczędzania paliwa. W samym 24-godzinnym wyścigu prototyp LMP2 może zużyć szacunkowo około 2600–2900 litrów paliwa. W czasie treningów, kwalifikacji i przygotowań przed wyścigiem dochodzą kolejne setki litrów. Cały tydzień Le Mans to więc w przybliżeniu ponad 3500 litrów paliwa na jeden samochód, zależnie od programu jazd i warunków na torze.
Opony są równie ważne jak paliwo. W LMP2 na Le Mans 2026 regulamin przewiduje 24 slicki na treningi i kwalifikacje, 12 slicków na Hyperpole oraz 56 slicków na wyścig. To 14 kompletów na sam wyścig. Deszczówki nie są limitowane, ale można ich używać tylko wtedy, gdy tor zostanie oficjalnie uznany za mokry. W praktyce zespół nie tylko „zużywa opony”. Zespół zarządza ich życiem. Jeden komplet może przejechać kilka stintów, jeśli tempo, temperatura toru i styl jazdy na to pozwalają. Czasem zmiana opon daje prędkość. Czasem brak zmiany daje czas w pit stopie. To jedna z tych decyzji, które mogą wygrać albo przegrać Le Mans.
W tym wszystkim ORECA 07 pozostaje samochodem bardzo ograniczonym regulaminowo, ale właśnie dlatego tak fascynującym. Zespoły nie mogą po prostu przywieźć nowych części i „kupić” tempa. Muszą wydobyć maksimum z tego, co mają. Regulować można ustawienia mechaniczne, aerobalans w dopuszczonych granicach, prześwit, geometrię, balans hamulców, ciśnienia i pracę opon w ramach wymogów dostawcy, mapy i strategie dopuszczone regulaminem oraz procedury pit stopów. Ograniczone są natomiast silnik, główna konstrukcja nadwozia, homologowane elementy, aktywne systemy, przełożenia, pojemność zbiornika paliwa, masa minimalna i liczba opon.
Dlatego Le Mans nie jest tylko wyścigiem samochodów. To wyścig ludzi, procedur, obliczeń i detali. Każdy stint to test kierowcy. Każdy pit stop to test mechaników. Każde ustawienie to decyzja inżynierów. Każde okrążenie to informacja, którą trzeba zrozumieć szybciej niż rywale.
Art Car przyciąga wzrok. Kolory opowiadają historię. Ale pod nimi pracuje prototyp, który powstał do jednego celu: przetrwać największy wyścig świata i walczyć o zwycięstwo.
To właśnie jest Le Mans. Piękno na zewnątrz. Technologia pod skórą. I zespół, który musi połączyć jedno z drugim przez pełne 24 godziny.
Już 13 czerwca wystartuje największy wyścig świata. Dla kibiców 24h Le Mans to jeden wyścig. 24 godziny walki, nocna jazda i finałowa flaga w niedzielne popołudnie. Dla zespołu Inter Europol Competition wszystko zaczyna się jednak znacznie wcześniej, na długo przed pierwszym uruchomieniem silnika w alei serwisowej.
W rzeczywistości Le Mans to ogromna operacja logistyczna, organizacyjna i techniczna, która przez blisko dwa tygodnie działa praktycznie bez zatrzymywania się. Za całość od strony operacyjnej odpowiada Aleksander Jeżewski, dyrektor operacyjny zespołu, koordynujący pracę ponad 80 osób i jednej z największych struktur logistycznych w historii zespołu.
„Le Mans to trochę jak budowa małego miasta na dwa tygodnie. Wszystko musi działać idealnie: transport, części, harmonogramy, catering, garaże, komunikacja między działami. W pewnym momencie skala robi się naprawdę ogromna.” – mówi Aleksander Jeżewski.
Do Francji z bazy zespołu wyjeżdża osiem ciężarówek wypełnionych wyposażeniem technicznym, częściami zamiennymi, elektroniką, narzędziami, zapleczem hospitality oraz całym garażowym „miastem”, które przez kolejne dni będzie funkcjonowało praktycznie 24 godziny na dobę. Sama podróż z Polski do Le Mans to blisko 1800 kilometrów.
Na miejscu wszystko trzeba zbudować od zera. Garaże, stanowiska inżynierskie, magazyny części, zaplecze dla kierowców, kuchnia, hospitality dla partnerów i strefy odpoczynku dla załogi. W praktyce oznacza to dwa tygodnie pracy bez klasycznego podziału na dzień i noc.
W najbardziej intensywnych momentach członkowie zespołu pracują nawet po 18 godzin dziennie. Mechanicy kończą przygotowania samochodów późno w nocy, inżynierowie analizują dane jeszcze kilka godzin po zakończeniu sesji, a dział logistyczny równolegle koordynuje dostawy części, harmonogramy i transport ludzi pomiędzy paddockiem, lotniskami oraz hotelami.
„W wyścigach długodystansowych nie istnieje coś takiego jak „mały problem”. Jedno opóźnienie potrafi uruchomić efekt domina. Dlatego wszystko planujemy z ogromnym wyprzedzeniem, często minuta po minucie.” – dodaje Jeżewski.
Skala całej operacji najlepiej wygląda w liczbach robi wrażenie.
Podczas dwóch tygodni Le Mans zespół przygotowuje około 2000 posiłków dla członków ekipy, partnerów i gości. W paddocku zużywa się 5 tysięcy butelek wody, napojów i kawy. Same ciężarówki przewożą kilka ton sprzętu technicznego i infrastruktury. W trakcie jednego dnia pracy członkowie zespołu potrafią pokonać pieszo nawet kilkanaście kilometrów przemieszczając się między garażami, pit lane, centrum technicznym i paddockiem.
Ciekawostką jest fakt, że podczas Le Mans praktycznie nigdy nie gaśnie światło w garażach. Nawet w środku nocy pracują tam mechanicy, inżynierowie danych, elektrycy czy specjaliści od strategii wyścigowej. Każda minuta może mieć znaczenie, szczególnie gdy samochód wraca do garażu po wielogodzinnym stincie.
Ogromnym wyzwaniem jest również sama koordynacja ludzi. W tym roku Inter Europol Competition obsługuje nie tylko program LMP2, ale również projekt z Road to Le Mans i aktywacjami partnerów. To oznacza dziesiątki lotów, hoteli, akredytacji i harmonogramów, które muszą zostać zsynchronizowane praktycznie co do minuty.
„Na torze kibice widzą głównie kierowców i samochody, ale za nimi stoi gigantyczna grupa ludzi. Każda osoba w tym zespole ma swoje zadanie i od każdego zależy końcowy wynik. W Le Mans sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby.” – podkreśla Jeżewski.
Inter Europol Competition od kilku lat należy do ścisłej czołówki kategorii LMP2 podczas 24h Le Mans. Zwycięstwo w 2023 i 2025 roku oraz drugie miejsce w 2024 pokazały, że polski zespół potrafi rywalizować z największymi światowymi zespołami. Jednak wewnątrz zespołu wszyscy podkreślają, że sukces zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie zapalenia zielonych świateł do wyścigu.
Bo Le Mans to nie tylko 24 godziny ścigania. To tysiące godzin przygotowań, setki procedur i dziesiątki ludzi pracujących za kulisami po to, żeby przez jedną dobę wszystko działało perfekcyjnie.
Dwa rajdy, dwa samochody i dwa zupełnie różne światy motorsportu w jeden weekend. Przed zespołem Red Fox Racing jedno z najciekawszych wyzwań tego sezonu. Podczas premierowej edycji Mikołajki Rally Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś wystartują zarówno w Kormoran Classic za kierownicą kultowego Subaru Impreza GT, jak i w AKPOL Mikołajki Rally, gdzie ponownie zobaczymy ich w Taurusie T3 Evo.
Dla załogi będzie to wyjątkowy weekend, który idealnie wpisuje się w realizowany przez zespół projekt Way2Dakar. Jego celem jest systematyczne zdobywanie doświadczeń w różnych odmianach motorsportu oraz rozwój umiejętności niezbędnych do startu w najtrudniejszym rajdzie świata.
Szczególne emocje budzi start w Kormoran Classic. Ed po raz pierwszy zmierzy się z rajdowymi odcinkami specjalnymi za kierownicą Subaru Imprezy GT – samochodu, który dla wielu kibiców pozostaje symbolem złotej ery rajdów samochodowych. Dodatkowego wymiaru temu wyzwaniu nadaje fakt, że przygotowania do startu odbywają się pod okiem Krzysztofa Hołowczyca – legendy polskiego motorsportu, mistrza Europy i kierowcy, którego nazwisko przez lata było nierozerwalnie związane z marką Subaru.
Każdy start daje nowe doświadczenia, ale ten będzie wyjątkowy. Subaru Impreza GT to samochód, o którym marzyło całe pokolenie kibiców i kierowców. Możliwość rywalizacji takim autem na mazurskich szutrach oraz zdobywania wiedzy pod okiemKrzysztofa Hołowczyca to ogromna wartość. Traktujemy ten występ jako kolejny element naszej drogi do Dakaru i szansę na rozwijanie umiejętności w zupełnie innym środowisku niż rajdy terenowe – mówi Edward Ruszczyc.
Kormoran Classic to jeden z głównych punktów programu Mikołajki Rally. Na zawodników czekają wymagające mazurskie szutry, szybkie partie prowadzące przez lasy i widowiskowy Super OS na Torze Mikołajki. Trasa rajdu pozwoli kierowcom zmierzyć się z odcinkami, które już teraz mają szansę stać się wizytówką nowej imprezy.
Po zakończeniu rywalizacji w samochodzie rajdowym Ruszczyc i Kubiś przesiądą się do Taurusa T3 Evo, aby walczyć w AKPOL Mikołajki Rally – trzeciej rundzie Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych. To właśnie ten samochód stanowi obecnie podstawowe narzędzie realizacji projektu Road to Dakar.
To będzie bardzo intensywny weekend. W ciągu kilku dni przesiądziemy się z klasycznej rajdówki do samochodu cross-country. To dwa zupełnie różne światy, ale właśnie dlatego ten start jest dla nas tak cenny. Każdy przejechany kilometr, niezależnie od samochodu, pozwala nam rozwijać się jako zespół i przybliża do realizacji naszego celu – podkreśla Krzysztof Kubiś.
AKPOL Mikołajki Rally to ponad sto kilometrów odcinków specjalnych prowadzących po wymagających mazurskich trasach. Organizatorzy przygotowali próby, które zweryfikują zarówno tempo zawodników, jak i wytrzymałość sprzętu. Dla załogi Red Fox Racing będzie to kolejna okazja do zbierania doświadczeń w rywalizacji cross-country na krajowym poziomie.
Mikołajki Rally to jednak nie tylko sportowa walka. Zespół Red Fox Racing zaprasza wszystkich kibiców do swojej strefy w miasteczku rajdowym. Na odwiedzających czekać będą samochody zespołu, możliwość spotkania zawodników, rozmowy o projekcie Way2Dakar, konkursy oraz wiele atrakcji i niespodzianek przygotowanych specjalnie dla fanów motorsportu.
Premierowa edycja Mikołajki Rally połączy świat rajdów historycznych i rajdów terenowych, tworząc wyjątkowe wydarzenie dla zawodników i kibiców. W pierwszy weekend czerwca Mazury staną się prawdziwym centrum polskiego motorsportu.
Harmonogram Mikołajki Rally:
KORMORAN CLASSIC
CZWARTEK 04.06.2026
13:30–14:30 – Pokaz Samochodów Historycznych (Tor Mikołajki)
15:00–16:20 – Wolne przejazdy (2,50 km, Tor Mikołajki)
16:30–19:00 – Odcinek Kwalifikacyjny (2,50 km, Tor Mikołajki)
20:00 – Ceremonia Startu (Plac Wolności)
PIĄTEK 05.06.2026
10:15–14:10 – OS 1/4 Lubiewo (5,09 km)
10:45–17:00 – OS 2/5/7 Baranowo (5,89 km)
11:15–17:30 – OS 3/6/8 Sady (7,95 km)
15:00–16:00 – Pokaz Samochodów Historycznych (Plac Wolności)
16:38 – OS 9 Super OES Mikołajki (2,50 km, Tor Mikołajki)
17:30 – Ceremonia Mety (Plac Wolności)
AKPOL MIKOŁAJKI RALLY
PIĄTEK 05.06.2026
18:00 Start honorowy (Plac Wolności)
18:45 – Tor Mikołajki SSS – pierwszy OS rajdu (2,50 km)
SOBOTA 06.06.2026
8:20–17:00 – OS 2/4/6 – Pętla Cross Country (33,76 km)