Foto 4

Red Fox Racing – mocny debiut w Mistrzostwach Świata!

Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś ukończyli Rallye du Maroc w pierwszej dziesiątce kategorii Challenger. Załoga Red Fox Racing doprowadziła Taurusa z numerem 327 do mety w Zagorze, kończąc swój debiut na 10 miejscu w rundzie mistrzostw świata w rajdach terenowych W2RC. Pięć wymagających etapów przyniosło polskiej ekipie wynik, z którego może być dumna, oraz doświadczenie potrzebne w przygotowaniach do Dakaru 2027.

Dla Red Fox Racing był to największy dotąd sprawdzian projektu Way2Dakar. Po startach w Polsce i Morrocco Desert Challenge zespół zmierzył się z wielodniową rywalizacją w warunkach, które wystawiają na próbę zarówno samochód, jak i ludzi. Kamieniste trasy, jazda w kurzu i saharyjskie wydmy wymagały od kierowcy Edwarda Ruszczyca oraz pilota Krzysztofa Kubisia koncentracji przez wiele godzin każdego dnia. Stawka Challenger pozwoliła im porównać własne tempo z mocnymi, doświadczonymi rywalami.

O sportowym poziomie Rallye du Maroc świadczy obsada poszczególnych kategorii. W Challenger bezpośrednimi rywalami Red Fox Racing byli m.in. Alexandre Pinto, mistrz świata W2RC w SSV z 2025 roku, który wraz z Bernardo Oliveirą wygrał tegoroczny rajd w Challenger, Puck Klaassen, przystępująca do Maroka jako liderka mistrzostw świata i zwyciężczyni dwóch etapów Dakaru 2026, oraz Paul Spierings, również mający na koncie zwycięstwa na odcinkach tegorocznego Dakaru. W klasie Ultimate startowali Sébastien Loeb, dziewięciokrotny rajdowy mistrz świata, Nasser Al-Attiyah, sześciokrotny zwycięzca Dakaru, oraz Carlos Sainz, czterokrotny triumfator tej imprezy. W Stock rywalizował Stéphane Peterhansel, rekordzista z 14 dakarowymi zwycięstwami. Samochodową klasyfikację generalną Rallye du Maroc wygrali Seth Quintero i Andrew Short w Toyocie DKR GR Hilux zespołu TOYOTA GAZOO Racing W2RC. Ukończenie rajdu w TOP 10 Challenger pozwoliło Red Fox Racing zaznaczyć swoją obecność w stawce, w której startowali mistrzowie świata i zwycięzcy dakarowych odcinków.

Przygotowania polskiego zespołu na miejscu rozpoczęły się jeszcze przed właściwą rywalizacją. Ekipa rozstawiła zaplecze na biwaku, przeprowadziła testy Taurusa, a następnie przeszła odbiory administracyjne i badanie kontrolne. Shakedown był ostatnią okazją do sprawdzenia samochodu przed etapami. Najważniejszym zadaniem załogi pozostawało dotarcie do końca rajdu i zebranie jak największej ilości wiedzy przed kolejnymi startami.

Trudny początek i powrót do rywalizacji.

Już pierwszy etap pokazał, jak szybko Maroko potrafi zweryfikować plany. Około piątego kilometra załoga rozcięła oponę. Niewiele później pojawił się problem z sensorem powodującym odcięcie zapłonu. Jego odłączenie pozwoliło kontynuować jazdę, ale straconego czasu nie dało się odzyskać. Dalszą część odcinka utrudniał kurz za poprzedzającym samochodem.

Najbardziej kosztowna okazała się przygoda w piasku. Taurus utknął, a jego wydobycie zajęło ponad godzinę. Zamiast realizować założone tempo, Ruszczyc i Kubiś musieli rozwiązywać kolejne problemy i walczyć o możliwość dalszej jazdy. Mimo trudności dotarli do końca etapu i zachowali szansę na ukończenie całego rajdu.

Po takim otwarciu ważne było odzyskanie własnego rytmu. Kolejne dni wymagały cierpliwości i oceny ryzyka na każdym fragmencie trasy. Załoga skupiała się na pokonywaniu następnych odcinków i unikaniu błędów, które mogłyby przekreślić wcześniejszy wysiłek. Każda kolejna meta przybliżała Red Fox Racing do głównego celu tego wyjazdu.

Wydmy i nawigacja sprawdziły załogę.

Jednym z najtrudniejszych dni był trzeci etap, prowadzący w kierunku Merzougi i wydm Erg Chebbi. Załogi miały do pokonania 592 kilometry, w tym 364 kilometry odcinka specjalnego. Jazda w piasku wymagała odpowiedniego tempa i wyboru toru przejazdu, a nawigacja nie pozwalała na chwilę rozluźnienia. Dla Eda i Krzyśka ten dzień należał zarazem do najbardziej wymagających i najpiękniejszych doświadczeń w dotychczasowej historii zespołu.

Równie wymagająca była końcówka rajdu. Po długim czwartym etapie pozostawał jeszcze finałowy odcinek, który trzeba było przejechać mimo narastającego zmęczenia. Dopiero meta w Zagorze pozwoliła załodze i ekipie odetchnąć. Taurus numer 327 ukończył Rallye du Maroc na dziesiątym miejscu w klasie Challenger.

Na tę metę pracował cały zespół.

Wynik Ruszczyca i Kubisia był efektem pracy całego Red Fox Racing. Kiedy załoga mierzyła się z trasą, w serwisie trwały przygotowania do jej powrotu i następnego dnia rywalizacji. Po każdym etapie samochód wymagał przeglądu oraz prac serwisowych. Sprawne usuwanie problemów pozwalało kierowcy i pilotowi ponownie stawać na starcie.

Z Maroka z doświadczeniem przed Dakarem.

Debiut w Rallye du Maroc dał zespołowi możliwość sprawdzenia współpracy załogi

i serwisu podczas pięciu kolejnych dni rywalizacji. Problemy pierwszego etapu pokazały, jak ważne jest zachowanie spokoju w trudnej sytuacji. Długie odcinki dostarczyły doświadczeń w jeździe po zróżnicowanym terenie, nawigacji i radzeniu sobie ze zmęczeniem. To wiedza, którą Red Fox Racing wykorzysta w dalszych przygotowaniach w ramach Way2Dakar.

Celem projektu pozostaje start w Dakarze 2027. Meta w Maroku i dziesiąte miejsce w klasie Challenger stanowią ważny krok na tej drodze. Zespół wraca z rajdu z ulgą po wymagającym tygodniu i satysfakcją z ukończenia swojego największego dotąd wyzwania. Przed kolejnymi startami przyjdzie czas na analizę doświadczeń oraz przygotowanie samochodu.

Kolejne wyzwanie już niebawem.

Kolejnym startem Red Fox Racing będzie bp Ultimate Baja Portalegre 500, zaplanowana na 15 – 17 października 2026 roku. Jubileuszowa, 40. edycja portugalskiego rajdu odbędzie się w regionie Alto Alentejo i jest zaliczana do Pucharu Świata oraz Pucharu Europy FIA w rajdach baja. Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś będą mieli okazję wykorzystać doświadczenia z Maroka podczas kolejnej rywalizacji z międzynarodową stawką. Dla zespołu będzie to następny sprawdzian Taurusa i współpracy załogi z serwisem w ramach projektu Way2Dakar, którego celem pozostaje Dakar 2027.

Red Fox Racing dziękuje partnerom i kibicom za wsparcie podczas całego rajdu. Relacje z trasy i pracy zespołu można znaleźć w mediach społecznościowych oraz na kanale YouTube Red Fox Racing

Foto 7

Inter Europol Competition wygrywa na Spa-Francorchamps!

Polski zespół pewnie wygrał w wyścigu European Le Mans Series na torze Spa-Francorchamps. Załoga prototypu LMP2 #43 w składzie Kuba Śmiechowski, Nick Yelloly i Tom Dillmann zaprezentowała doskonałą pracę zespołową podczas czwartej rundy mistrzostw.

• LMP2 #43 zwycięża w czwartej rundzie European Le Mans Series

• LMP2 #34 kończy wyścig na 11. miejscu po karach i kontakcie na początku rywalizacji

• LMP3 #13 wycofany po incydencie na pierwszym okrążeniu

Po wymagającym początku zespół rozegrał znakomity wyścig, sprawnie reagując na kolejne okresy neutralizacji Virtual Safety Car i wyjazdy samochodu bezpieczeństwa. Skuteczna strategia, doskonale zaplanowane pit stopy oraz  przejazdy ze świetnym tempem wszystkich trzech kierowców pozwoliły załodze #43 awansować z drugiego pola startowego na pierwsze miejsce.

Rezultat zapewnił załodze #43 dużą zdobycz punktową przed dwiema finałowymi rundami European Le Mans Series. Zwycięstwo miało dodatkowe znaczenie, ponieważ Śmiechowski, Yelloly i Dillmann długo czekali na swój pierwszy wspólny triumf w ELMS.

LMP2 #43

Tuż po starcie, z drugiej pozycji doszło do kontaktu Oreci prowadzonej przez Kubę Śmiechowskiego, ale polski kierowca szybko ustabilizował tempo i utrzymał prototyp #43 w walce o czołowe lokaty. Podczas pit stopu w trakcie neutralizacji Virtual Safety Car wymieniono przednią część nadwozia, a zespół wykorzystał kolejne okresy neutralizacji oraz odpowiednią strategię doboru opon, aby jak najlepiej przygotować samochód do dalszej części wyścigu.

Prototyp #43 był jedynym samochodem w czołowej grupie, który wznowił rywalizację na świeżych oponach. Śmiechowski doskonale wykorzystał tę przewagę i po kolejnym okresie jazdy za samochodem bezpieczeństwa awansował na trzecią pozycję.

Na nieco ponad dwie godziny przed końcem, po znakomitym pit stopie wykonanym przez mechaników, samochód przejął Yelloly. Brytyjczyk wrócił na tor przed rywalami i wyprowadził prototyp #43 na prowadzenie. Następnie pojechał świetny środkowy stint, kontrolując sytuację podczas kolejnych neutralizacji. Gdy wznowiono rywalizację, zbudował przewagę przekraczającą pięć sekund.

Nieco ponad godzinę przed metą samochód #43 przejął Tom. Zadaniem Francuza było wykorzystanie pracy wykonanej przez cały zespół i doprowadzenie prototypu do zwycięstwa. Dillmann zaprezentował znakomitą jazdę w końcowej części wyścigu, utrzymując prowadzenie i perfekcyjnie wykonując swoje zadanie w najważniejszym momencie.

Przez całą ostatnią godzinę zachował spokój mimo presji, odpowiednio zarządzając samochodem oraz przewagą nad rywalami. Następnie jako pierwszy minął linię mety, zapewniając zasłużone zwycięstwo Śmiechowskiemu, Yelloly’emu, Dillmannowi oraz całej załodze #43.

Od odrabiania pozycji przez Śmiechowskiego w początkowej fazie wyścigu, przez doskonały środkowy stint Yelloly’ego, aż po bezbłędny przejazd Dillmanna do mety – zwycięstwo było efektem kompletnej pracy całego zespołu. O sukcesie przesądziły strategia, perfekcyjne pit stopy oraz regularne tempo, dzięki którym Inter Europol Competition powrócił na zwycięską ścieżkę w European Le Mans Series.

Triumf znacząco poprawił również sytuację załogi #43 w klasyfikacji mistrzostw. Śmiechowski, Yelloly i Dillmann awansowali na piąte miejsce w tabeli LMP2 z dorobkiem 42 punktów. Przed rundami na Silverstone i w Portimão tracą tylko jeden punkt do siostrzanej załogi #34 oraz 28 punktów do liderów mistrzostw.

LMP2 #34

Bijoy Garg rozpoczął wyścig z trzeciej pozycji, jednak po kontakcie w pierwszym zakręcie jego samochód doznał poważnych uszkodzeń lewej przedniej części, co zmusiło załogę #34 do odrabiania strat już od początku rywalizacji.

Zespół przeprowadził naprawy oraz wymienił uszkodzoną oponę i przednią część nadwozia. Początkową fazę wyścigu dodatkowo skomplikowały jednak momenty wyjazdów samochodu bezpieczeństwa. Na załogę najpierw nałożono karę 10 sekund za spowodowanie kolizji, a następnie trzyminutową karę stop-and-go za naruszenie procedury samochodu bezpieczeństwa.

Po odbyciu kary czerwone światło na wyjeździe z alei serwisowej spowodowało kolejne opóźnienie. W rezultacie prototyp #34 znalazł się jedno okrążenie za liderami. Garg kontynuował jazdę w dobrym tempie, próbując wrócić na okrążenie lidera, zanim przekazał samochód Reshadowi de Gerusowi. Podczas zmiany kierowców załoga odbyła również pozostałą karę 10 sekund.

Pomimo tempa pozwalającego na walkę o znacznie wyższą pozycję, strat powstałych w wyniku początkowego incydentu oraz późniejszych kar nie udało się odrobić. Garg i de Gerus ukończyli wyścig na 11. miejscu.

Załoga #34 utrzymała czwarte miejsce w klasyfikacji LMP2 z dorobkiem 43 punktów. Garg i de Gerus tracą 27 punktów do liderów mistrzostw. Przed nimi pozostają jeszcze dwie rundy na Silverstone i w Portimão, podczas których do zdobycia będzie wiele cennych punktów.

LMP3 #13

Alex Bukhantsov rozpoczął wyścig za kierownicą prototypu LMP3 #13 z dziesiątego pola, jednak incydent w początkowej fazie rywalizacji przedwcześnie zakończył udział załogi w zawodach.

Samochód #13 utknął w żwirowej pułapce i nie był w stanie kontynuować jazdy. Dla Bukhantsova, Jimmy’ego Chou i Henry’ego Cubidesa Olarte oznaczało to przedwczesne wycofanie się z wyścigu na Spa-Francorchamps.

Po tej rundzie załoga #13 zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji LMP3 z dorobkiem 41 punktów. Bukhantsov, Chou i Cubides Olarte tracą 24 punkty do liderów mistrzostw. Przed nimi pozostają dwie rundy, a pierwszą okazją do odrobienia strat będzie wyścig na Silverstone.

Zwycięstwo na Spa-Francorchamps jest niezwykle ważnym wynikiem dla Inter Europol Competition i potwierdza siłę zespołu w jednej z najbardziej konkurencyjnych serii LMP2 w międzynarodowych wyścigach długodystansowych.

Do zakończenia sezonu European Le Mans Series 2026 pozostały rundy na Silverstone i w Portimão. Obie załogi LMP2 nadal liczą się w walce o mistrzostwo, a prototyp #13 kontynuuje rywalizację o najwyższe pozycje w kategorii LMP3 przed decydującą częścią sezonu.

Cytaty.

Kuba Śmiechowski

„Świetna praca wszystkich osób, inżynierów, mechaników i całego zespołu. Przygotowali dla nas konkurencyjny samochód, a przez cały wyścig nie popełniliśmy żadnego błędu. Myślę, że od dawna zasługiwaliśmy na zwycięstwo w ELMS, dlatego ogromnie się cieszę, że w końcu udało nam się je odnieść”.

Nick Yelloly

„Długo czekaliśmy na zwycięstwo w ELMS, szczególnie po kilku wspólnie spędzonych sezonach. To moje trzecie zwycięstwo w kategorii ELMS – dwa odniosłem w Le Mans, a teraz jedno tutaj, na Spa. To dla nas świetny rezultat. Początek sezonu był nieco trudniejszy, ale za kilka tygodni pojedziemy w mojej domowej rundzie i mam nadzieję, że uda nam się tam powtórzyć ten sukces”.

Tom Dillmann

„Długo na to czekaliśmy. Jako trio zawsze byliśmy konkurencyjni, ale to nasze pierwsze wspólne zwycięstwo w ELMS, dlatego bardzo się z niego cieszę. Cały zespół wykonał perfekcyjną pracę zarówno w alei serwisowej, jak i na torze. Jestem niezwykle szczęśliwy. Zdobyliśmy dzisiaj wiele punktów, a teraz zobaczymy, co jeszcze uda nam się osiągnąć w mistrzostwach”.

Foto 1

Od 2028 roku zespół Inter Europol Competition rozpocznie nową erę LMP2 wspólnie z Ligier

Inter Europol Competition wystartuje w 2028 roku samochodem Ligier JS P228, otwierając nowy, ekscytujący rozdział swojego programu LMP2 i zacieśniając wieloletnią współpracę z Ligier Automotive.

Polski zespół będzie jednym z pierwszych, które wystawią do rywalizacji prototyp LMP2 nowej generacji. Samochód jest obecnie opracowywany przez Ligier Automotive, wybrane przez ACO i FIA jako jeden z dwóch producentów podwozi na potrzeby nowych przepisów technicznych LMP2, obowiązujących w sezonach 2028–2032.

Ligier JS P228 ma zadebiutować w rywalizacji w European Le Mans Series oraz w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 2028 roku. Następnie samochód pojawi się w Asian Le Mans Series w sezonie 2028/29, a od 2029 roku również w IMSA WeatherTech SportsCar Championship.

Dla Inter Europol Competition decyzja ta oznacza powrót do samochodów Ligier w kategorii LMP2. Historia współpracy zespołu z francuskim producentem na tym poziomie sięga 2019 roku, kiedy Inter Europol Competition rywalizował samochodem Ligier JS P217.

Współpraca była kontynuowana w 2020 roku. Zespół ponownie wystawiał Ligiera JS P217 w European Le Mans Series, a także zadebiutował tym samochodem w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

Samochody Ligier odegrały istotną rolę w rozwoju Inter Europol Competition w wyścigach prototypów również poza kategorią LMP2. Współpraca obejmowała szereg programów LMP3 i jest kontynuowana do dziś.

Od czasu poprzedniego programu LMP2 realizowanego z Ligierem Inter Europol Competition stał się jednym z czołowych zespołów w międzynarodowej rywalizacji tej kategorii.

Pierwsze zwycięstwo w klasie LMP2 podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans zespół odniósł w 2023 roku, a dwa lata później ponownie stanął na najwyższym stopniu podium. W 2026 roku Inter Europol Competition osiągnął historyczny dublet w LMP2, odnosząc trzecie zwycięstwo w swojej klasie w Le Mans w ciągu czterech lat.

Sukcesy nie ograniczały się jednak do Le Mans. W 2024 roku Inter Europol Competition zdobył mistrzowski tytuł w kategorii LMP2 w IMSA WeatherTech SportsCar Championship, jednocześnie notując udane kampanie w European Le Mans Series oraz Asian Le Mans Series.

Przejście na model Ligiera JS P228 będzie kolejnym etapem tej drogi. Inter Europol Competition zamierza wykorzystać swoje doświadczenie oraz sukcesy z ostatnich lat, rozpoczynając rywalizację w zupełnie nowej generacji LMP2.

Sascha Fassbender, Team Manager Inter Europol Competition:

„W Inter Europol Competition jesteśmy przekonani, że w Ligierze znaleźliśmy odpowiedniego producenta. Darzymy Ligier ogromnym zaufaniem i wierzymy, że zbuduje znakomity samochód wyścigowy, który pozwoli nam kontynuować pasmo sukcesów Inter Europol Competition.

Jako zespół wielokrotnie udowadnialiśmy, że jesteśmy gotowi podążać własną drogą i chętnie podejmujemy nowe wyzwania. Wierzymy, że wspólnie z Ligierem możemy wnieść do kategorii LMP2 nową energię.

Z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie tego projektu i pierwsze starty w 2028 roku. Jesteśmy głęboko przekonani, że podjęliśmy właściwą decyzję, i niezwykle podekscytowani tym, co przed nami”.

Jacques Nicolet, prezes Ligier Automotive:

„Od 2016 roku Inter Europol Competition i Ligier budują niezwykle silną relację, która przetrwała zarówno wzloty, jak i trudniejsze momenty wyścigowej rywalizacji. Rozpoczęcie wspólnie nowego rozdziału w kategorii LMP2, zwłaszcza z jednym, jasno określonym celem – zwycięstwem – sprawia mi ogromną radość. Z wielką niecierpliwością czekamy na 2028 rok”.

Inter Europol Competition będzie ściśle współpracować z Ligier Automotive podczas przygotowań do wprowadzenia nowych przepisów oraz przed pierwszym sezonem startów Ligiera JS P228 w 2028 roku.

rok-cup-karting-1130x650

Kartingowe Mistrzostwa Polski w Słomczynie

Zapraszamy na 3 z 4 rund Kartingowych Mistrzostw Polski. Na Autodromie Słomczyn najlepsi zawodnicy serii ROK Cup Poland oraz ROTAX Max Challenge będą rywalizować o tytuł Mistrza Polski. Dodatkowo odbędą się przejazdy pokazowe młodzików, którzy w przyszłości dołączą do klas wyścigowych.

Kartingowe Mistrzostwa Polski to najważniejszy wyścigowy cykl gokartowy w kraju, organizowany przez Polski Związek Motorowy, w którym zawodnicy walczą o oficjalne tytuły mistrzowski w różnych kategoriach wiekowych i sprzętowych.

Pełna ranga wydarzenia:

  • III Runda Mistrzostw Polski w kategoriach Junior OK, OK-N, KZ
    Akademia Kartingowa Pierwszy Krok (pokazy): Baby Rok, 125 Micro Max
  • III Runda Mistrzostw Polski Młodzików w ramach współzawodnictwa Sportowego Dzieci i Młodzieży w kategoriach: Baby ROK, 125 Micro Max, Mini 60.

Zawody będą otwarte dla publiczności. Wstęp będzie bezpłatny przez cały weekend. Będzie można obejrzeć pracę serwisu oraz zobaczyć rywalizację z trybuny głównej. Przez całe zawody dostępna będzie restauracja na tyłach trybuny, zapraszamy wszystkich uczestników zawodów oraz publiczność.

Dokumenty dla zawodników:

Foto 1

Dobry występ Red Fox Racing na AKPOL Baja Rally!

Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś zakończyli AKPOL Baja Rally na czwartym miejscu w klasie Challenger oraz dziesiątym w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski w Rajdach Cross Country. Do miejsca na podium w swojej klasie załodze Red Fox Racing zabrakło jedynie 39,4 sekundy.

Wynik osiągnięty w Stalowej Woli ma jednak znacznie większą wartość niż sama pozycja na mecie. Sześć wymagających odcinków specjalnych pokazało, jak duży progres wykonuje zespół, zarówno pod względem tempa, jak i konsekwencji w budowaniu wyniku na przestrzeni całego rajdu.

AKPOL Baja Rally było prawdziwym testem wszechstronności. Cztery krótsze, liczące niewiele ponad 22 kilometry oesy w Gościeradowie, na torze Adrenalina Moto Park wymagały precyzji, szybkich reakcji oraz jazdy bez marginesu błędu. Z kolei dwa ponad 81-kilometrowe odcinki w Nowej Dębie były próbą koncentracji, wytrzymałości i właściwego zarządzania tempem. To właśnie na takich trasach liczy się nie tylko szybkość, ale także zaufanie między kierowcą i pilotem oraz umiejętność podejmowania dobrych decyzji przez cały dzień rywalizacji.

Załoga Red Fox Racing, startująca Taurusem EVO z numerem 304, rozpoczęła rajd od 17. miejsca w klasyfikacji generalnej. Ed i Krzysztof nie tracili jednak koncentracji. Z każdym kolejnym odcinkiem konsekwentnie przesuwali się w górę stawki, budując wynik etap po etapie.

Po dwóch pierwszych próbach duet awansował na 13. pozycję, a po czterech krótszych oesach zajmował już 11. miejsce w klasyfikacji generalnej. Szczególnie mocno Red Fox Racing zaprezentował się na OS4, gdzie uzyskał ósmy czas wgeneralce. To był wyraźny sygnał, że tempo zespołu pozwala walczyć nie tylko o kolejne pozycje, ale także o czołowe lokaty w bardzo konkurencyjnej klasie Challenger.

Decydujące okazały się długie, wymagające odcinki w Nowej Dębie. Po pierwszym z nich Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś wskoczyli do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej i nie oddali tej pozycji aż do mety. Finalnie ukończyli rajd z łącznym czasem 3:16:29,9, zajmując P10 w generalce oraz P4 w Challenger.

Do trzeciego miejsca w klasie zabrakło zaledwie 39,4 sekundy. W rajdach cross country to niewiele, ale właśnie takie różnice najlepiej pokazują skalę sportowego postępu. Red Fox Racing nie tylko konsekwentnie odrabiał straty podczas całego weekendu, lecz także utrzymał tempo i koncentrację w kluczowej, końcowej fazie rywalizacji.

AKPOL Baja Rally był kolejnym ważnym rozdziałem projektu Way2Dakar. Zespół rozwija się z rajdu na rajd  coraz lepiej wykorzystuje potencjał samochodu, zbiera cenne dane i potwierdza, że potrafi walczyć z mocnymi rywalami na wymagających trasach.

Teraz przed Red Fox Racing czas na krótką regenerację i przygotowania do kolejnego wyzwania – Baja Poland.

Foto 4

Inter Europol Competition wraca do walki w IMSA. Przed zespołem legendarny Watkins Glen.

Niespełna dwa tygodnie po historycznym dublecie w 24-godzinnym wyścigu Le Mans zespół Inter Europol Competition ponownie stanie do rywalizacji w Stanach Zjednoczonych. W najbliższy weekend polska ekipa wystartuje w Sahlen’s Six Hours of The Glen, jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów długodystansowych w Ameryce Północnej i trzecim starcie zespołu w sezonie IMSA WeatherTech SportsCar Championship. 

Zawody rozegrane zostaną na Watkins Glen International, torze uznawanym za jedną z ikon amerykańskiego motorsportu. Obiekt położony w stanie Nowy Jork został otwarty w 1956 roku i przez dwie dekady gościł rundy mistrzostw świata Formuły 1. Dziś pozostaje jednym z najważniejszych punktów kalendarza IMSA, a jego szybka, płynna nitka o długości 5,47 km słynie z wymagających sekwencji zakrętów „Esses”, technicznego odcinka „Inner Loop” oraz legendarnej sekcji „The Boot”. Watkins Glen od lat uchodzi za tor, na którym liczy się nie tylko prędkość, ale również precyzja, odwaga i perfekcyjna współpraca całego zespołu. 

Za kierownicą ORECA 07 Gibson #43 zobaczymy Toma Dillmanna, Bijoya Garga oraz Jeremy’ego Clarke’a. Clarke powraca do składu na wyścig zaliczany do Michelin Endurance Cup i już na początku sezonu udowodnił swoje możliwości, zdobywając dla Inter Europol Competition pole position w klasie LMP2 podczas 24-godzinnego wyścigu Rolex 24 at Daytona. 

Po dwóch rozegranych rundach sezonu załoga Inter Europol Competition zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji LMP2, pozostając w ścisłej czołówce mistrzostw i zachowując realne szanse na walkę o najwyższe lokaty w dalszej części sezonu. Rywalizacja na Watkins Glen będzie miała szczególne znaczenie, ponieważ sześciogodzinny wyścig pozwala zdobyć cenne punkty zarówno do klasyfikacji IMSA WeatherTech SportsCar Championship, jak i Michelin Endurance Cup. 

Zespół przystępuje do amerykańskiej rundy w doskonałych nastrojach po fenomenalnym występie w Le Mans, gdzie Inter Europol Competition odniósł zwycięstwo i wywalczył drugie miejsce w klasie LMP2. Sukces na Circuit de la Sarthe potwierdził znakomitą formę polskiej ekipy, która teraz chce wykorzystać rozpęd i powalczyć o kolejne podium po drugiej stronie Atlantyku. 

Weekend na Watkins Glen tradycyjnie zapowiada się niezwykle wymagająco. Sześć godzin nieprzerwanej rywalizacji, zmienne warunki pogodowe, duży ruch na torze oraz wymagająca charakterystyka obiektu sprawiają, że o końcowym wyniku decydują nie tylko tempo kierowców, ale również strategia, niezawodność samochodu i perfekcyjna praca całego zespołu.

Inter Europol Competition po raz kolejny stanie przed szansą na potwierdzenie swojej pozycji w światowej czołówce wyścigów długodystansowych. Cel pozostaje niezmienny – walka o czołowe lokaty i kolejne ważne punkty w mistrzostwach IMSA.

Foto 1

Inter Europol Competition z historycznym dubletem w 24-godzinnym wyścigu Le Mans 2026!

Zwycięstwo i drugie miejsce w klasie LMP2 dla polskiego zespołu na Circuit de la Sarthe.

Inter Europol Competition zapisał kolejny niezwykły rozdział w swojej historii. W 94. edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans polski zespół zdominował rywalizację w klasie LMP2, zajmując dwa najwyższe miejsca na podium. Po 24 godzinach nieustannej walki, zmieniających się warunkach i perfekcyjnie zrealizowanej strategii, zwycięstwo odniosła załoga #43 w składzie Kuba Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly, a tuż za nimi linię mety przekroczył drugi prototyp Inter Europol Competition z numerem #343, prowadzony przez Bijoya Garga, Reshada de Gerus i Nico Müllera.

To wyjątkowy sukces nie tylko dla zespołu, ale także dla polskiego motorsportu. Inter Europol Competition po raz kolejny udowodnił, że należy do ścisłej światowej czołówki wyścigów długodystansowych. Po zwycięstwach w Le Mans w 2023 i 2025 roku i drugim miejscu w 2024 roku, tegoroczny dublet jest największym osiągnięciem w historii ekipy z Warszawy. 

Przez całą dobę oba prototypy prezentowały znakomite tempo, utrzymując się w ścisłej czołówce niezwykle wyrównanej stawki LMP2. Kluczem do sukcesu okazała się nie tylko szybkość kierowców, ale również bezbłędna praca inżynierów, mechaników i strategów, którzy przez 24 godziny realizowali perfekcyjny plan wyścigowy. W najbardziej wymagającym wyścigu świata każdy detal ma znaczenie, a Inter Europol Competition ponownie pokazał, że potrafi działać jak doskonale naoliwiony organizm. 

Dla załogi #43 jest to obrona ubiegłorocznego triumfu, a jednocześnie trzeci triumf zespołu w klasie LMP2 na Circuit de la Sarthe. Z kolei skład #343 przypieczętował fantastyczny weekend, zdobywając drugie miejsce i zapewniając Inter Europol Competition historyczny dublet na jednym z najważniejszych wydarzeń w światowym motorsporcie. 

„To coś znacznie więcej niż wygrany wyścig. Le Mans to 24 godziny, które są zwieńczeniem miesięcy przygotowań i pracy ogromnej grupy ludzi. Dziś każdy członek naszego zespołu może czuć dumę, bo ten sukces jest efektem wspólnego wysiłku. Dublet w Le Mans to marzenie, które właśnie stało się rzeczywistością” – powiedział Kuba Śmiechowski, kierowca i Team Principal Inter Europol Competition.

Za kulisami tego sukcesu stoi wielotygodniowa praca całego zespołu. Przygotowanie programu Le Mans wymaga zaangażowania blisko 80 osób oraz rozbudowanej operacji logistycznej obejmującej transport samochodów, sprzętu technicznego i infrastruktury zespołu z Polski do Francji. To właśnie połączenie doświadczenia, determinacji i zespołowej współpracy pozwoliło Inter Europol Competition po raz kolejny sięgnąć po najwyższe laury. 

Historyczny wynik w 24-godzinnym wyścigu Le Mans 2026 jeszcze mocniej umacnia pozycję Inter Europol Competition jako jednego z najważniejszych zespołów w światowej rywalizacji LMP2. Dla kibiców była to doba pełna emocji, a dla całego zespołu, kolejny dowód, że marzenia, poparte ciężką pracą i konsekwencją, naprawdę mogą się spełniać.

Inter Europol Competition opuszcza Le Mans z najcenniejszym możliwym trofeum – zwycięstwem, podwójnym podium i miejscem w historii światowego motorsportu!

Foto 2

24 godziny na granicy możliwości. Oto technologia ukryta pod barwami Inter Europol Competition.

Niedawno zaprezentowaliśmy specjalne malowanie Art Car, w którym nasza ORECA 07-Gibson wystartuje w 24 Hours of Le Mans. To projekt inspirowany polskimi polami rzepaku, ruchem, światłem i energią, która od lat jest częścią Inter Europol Competition. Ale pod tymi pięknymi barwami kryje się coś więcej niż design. To technologia wyścigowa z najwyższej półki. Maszyna zbudowana po to, aby przez 24 godziny pracować na limicie, okrążenie po okrążeniu, metr po metrze.

ORECA 07 to prototyp klasy LMP2, czyli zamknięty samochód wyścigowy zaprojektowany wyłącznie do rywalizacji. Nie ma tu kompromisów znanych z aut drogowych. Każdy element ma konkretne zadanie: być lekki, wytrzymały, przewidywalny i szybki przez cały dystans Le Mans.

Podstawą konstrukcji jest monokok wykonany z włókna węglowego i struktury typu honeycomb. To serce całego nadwozia i klatka bezpieczeństwa dla kierowcy. Do niego mocowane są najważniejsze elementy samochodu: zawieszenie, układ napędowy, nadwozie aerodynamiczne i wszystkie systemy potrzebne do pracy prototypu. Samochód mierzy 4745 mm długości, 1895 mm szerokości i tylko 1045 mm wysokości. Jest szeroki, niski i niezwykle precyzyjnie zaprojektowany pod kątem przepływu powietrza.

W standardowej specyfikacji ORECA 07 waży 930 kg bez paliwa i kierowcy. Na Le Mans 2026 przepisy dla LMP2 podnoszą minimalną masę samochodu do 950 kg. To oznacza, że każdy kilogram ma znaczenie. Inżynierowie nie myślą tylko o tym, ile samochód waży, ale także gdzie ta masa się znajduje. Balast, wysokość zawieszenia, rozkład masy, balans aerodynamiczny i zużycie paliwa tworzą układ naczyń połączonych. Dobra decyzja w jednym miejscu może dać dziesiąte części sekundy na okrążeniu. Zła decyzja może kosztować tempo, opony albo stabilność w nocy, gdy tor zmienia temperaturę.

Nadwozie ORECA 07 to nie tylko karoseria. To narzędzie aerodynamiczne. W Le Mans szczególne znaczenie ma konfiguracja o niskim oporze, ponieważ Circuit de la Sarthe łączy bardzo długie proste z szybkimi łukami i mocnymi hamowaniami. Samochód musi być szybki na prostych, ale jednocześnie stabilny w Porsche Curves, pod hamowaniem do Mulsanne i w zmianach kierunku, gdzie kierowca potrzebuje absolutnego zaufania do auta. Regulamin ogranicza swobodę rozwoju aerodynamicznego, dlatego zespoły nie mogą dowolnie modyfikować kształtu nadwozia. Na Le Mans obowiązuje określona konfiguracja bodyworku, a praca zespołu polega na perfekcyjnym ustawieniu tego, co wolno regulować.

Jednym z najważniejszych obszarów pracy inżynierów jest zawieszenie. ORECA 07 wykorzystuje układ podwójnych wahaczy. To klasyczne rozwiązanie dla prototypów, pozwalające bardzo precyzyjnie kontrolować pracę kół, wysokość samochodu i reakcję na tarki. Zespół może pracować nad ustawieniami sprężyn, amortyzatorów, stabilizatorów, geometrii, prześwitu, zbieżności, pochylenia kół i balansu mechanicznego. Nie można jednak zmieniać wszystkiego. Regulamin zakazuje aktywnego zawieszenia, elektrycznie sterowanych amortyzatorów, połączeń hydraulicznych między stronami samochodu czy systemów zmieniających prześwit w trakcie jazdy. Kierowca nie może z kokpitu regulować sprężyn, amortyzatorów ani stabilizatorów. W LMP2 szybkość rodzi się więc nie z „magicznych” systemów, ale z pracy ludzi, danych i doświadczenia.

Za plecami kierowcy pracuje serce prototypu: Gibson GK428. To wolnossący silnik V8 o pojemności 4,2 litra, opracowany specjalnie do wyścigów długodystansowych. Jednostka waży około 135 kg, generuje około 600 KM i 555 Nm momentu obrotowego. Nie ma turbosprężarki, nie ma hybrydy, nie ma trybów znanych z najwyższej klasy Hypercar. Jest za to czysta, mechaniczna odpowiedź na gaz, dźwięk V8 i niezawodność, bez której Le Mans nie wybacza.

Silnik jest taki sam dla całej klasy LMP2. To bardzo ważne. W tej kategorii nie chodzi o wyścig zbrojeń producentów, ale o równe warunki dla niezależnych zespołów. Regulamin ogranicza rozwój samochodu i układu napędowego. Nie można dowolnie poprawiać silnika, zmieniać jego charakterystyki czy szukać mocy poza wyznaczonymi ramami. Dlatego przewagę buduje się gdzie indziej: w przygotowaniu, strategii, ustawieniach, pracy mechaników, analizie danych, zarządzaniu oponami i paliwem oraz w jakości decyzji podejmowanych pod presją.

Moc trafia na tylne koła przez sześciobiegową sekwencyjną skrzynię biegów. Tu również regulamin jasno określa granice. Dozwolonych jest maksymalnie sześć przełożeń do jazdy do przodu, homologowane zestawy przełożeń i jeden bieg wsteczny. Nie można dowolnie mieszać pojedynczych biegów – zestawy muszą być używane jako całość – w tegorocznym Le Mans, wszystkie zespołu maja takie same przełożenia.

Kolejny świat to hamulce. Na jednym okrążeniu kierowca wielokrotnie przechodzi z bardzo wysokich prędkości do ciasnych zakrętów. Każde hamowanie to ogromna energia, temperatura i obciążenie dla samochodu. Zespół może pracować nad balansem hamulców, tarcze i klocki hamulcowe są homologowane i takie same dla wszystkich zespołów. Kierowca musi mieć pewność, że pedał hamulca będzie taki sam o 16:00, o 3:00 w nocy i po wschodzie słońca. W Le Mans szybkość to nie jednorazowy atak. To powtarzalność.

W czasie tygodnia Le Mans samochód przejeżdża ogromny dystans jeszcze przed startem wyścigu. Test Day, treningi wolne, kwalifikacje, Hyperpole i warm-up mogą oznaczać około 1000–1500 km jazdy, w zależności od programu zespołu, warunków, czerwonych flag i tego, ile okrążeń trzeba poświęcić na sprawdzenie ustawień, kierowców oraz procedur. Sam wyścig to zupełnie inna skala. Przy dystansie około 367 okrążeń, takim jak w zwycięskim dla Inter Europol Competition wyścigu LMP2 w 2025 roku, ORECA pokonuje około 5000 km. Łącznie cały tydzień może więc oznaczać nawet 7000  km pracy jednego prototypu.

To tak, jakby przejechać z Warszawy do Lizbony i z powrotem, ale pełnym tempem wyścigowym, przy temperaturach, przeciążeniach, zmianach kierowców, tankowaniach, pit stopach i ciągłej walce z rywalami.

Paliwo jest jednym z najważniejszych elementów strategii. Maksymalna ilość paliwa na pokładzie LMP2 w Le Mans 2026 wynosi 75 litrów. W trakcie wyścigu pełny stint oznacza zwykle około 10 – 11 okrążeń, zależnie od tempa, neutralizacji i oszczędzania paliwa. W samym 24-godzinnym wyścigu prototyp LMP2 może zużyć szacunkowo około 2600–2900 litrów paliwa. W czasie treningów, kwalifikacji i przygotowań przed wyścigiem dochodzą kolejne setki litrów. Cały tydzień Le Mans to więc w przybliżeniu ponad 3500 litrów paliwa na jeden samochód, zależnie od programu jazd i warunków na torze.

Opony są równie ważne jak paliwo. W LMP2 na Le Mans 2026 regulamin przewiduje 24 slicki na treningi i kwalifikacje, 12 slicków na Hyperpole oraz 56 slicków na wyścig. To 14 kompletów na sam wyścig. Deszczówki nie są limitowane, ale można ich używać tylko wtedy, gdy tor zostanie oficjalnie uznany za mokry. W praktyce zespół nie tylko „zużywa opony”. Zespół zarządza ich życiem. Jeden komplet może przejechać kilka stintów, jeśli tempo, temperatura toru i styl jazdy na to pozwalają. Czasem zmiana opon daje prędkość. Czasem brak zmiany daje czas w pit stopie. To jedna z tych decyzji, które mogą wygrać albo przegrać Le Mans.

W tym wszystkim ORECA 07 pozostaje samochodem bardzo ograniczonym regulaminowo, ale właśnie dlatego tak fascynującym. Zespoły nie mogą po prostu przywieźć nowych części i „kupić” tempa. Muszą wydobyć maksimum z tego, co mają. Regulować można ustawienia mechaniczne, aerobalans w dopuszczonych granicach, prześwit, geometrię, balans hamulców, ciśnienia i pracę opon w ramach wymogów dostawcy, mapy i strategie dopuszczone regulaminem oraz procedury pit stopów. Ograniczone są natomiast silnik, główna konstrukcja nadwozia, homologowane elementy, aktywne systemy, przełożenia, pojemność zbiornika paliwa, masa minimalna i liczba opon.

Dlatego Le Mans nie jest tylko wyścigiem samochodów. To wyścig ludzi, procedur, obliczeń i detali. Każdy stint to test kierowcy. Każdy pit stop to test mechaników. Każde ustawienie to decyzja inżynierów. Każde okrążenie to informacja, którą trzeba zrozumieć szybciej niż rywale.

Art Car przyciąga wzrok. Kolory opowiadają historię. Ale pod nimi pracuje prototyp, który powstał do jednego celu: przetrwać największy wyścig świata i walczyć o zwycięstwo.

To właśnie jest Le Mans. Piękno na zewnątrz. Technologia pod skórą. I zespół, który musi połączyć jedno z drugim przez pełne 24 godziny.

Foto 1

80 osób, 8 ciężarówek i dwa tygodnie pracy bez pauzy. Tak wygląda Le Mans od kulis Inter Europol Competition

Już 13 czerwca wystartuje największy wyścig świata. Dla kibiców 24h Le Mans to jeden wyścig. 24 godziny walki, nocna jazda i finałowa flaga w niedzielne popołudnie. Dla zespołu Inter Europol Competition wszystko zaczyna się jednak znacznie wcześniej, na długo przed pierwszym uruchomieniem silnika w alei serwisowej.

W rzeczywistości Le Mans to ogromna operacja logistyczna, organizacyjna i techniczna, która przez blisko dwa tygodnie działa praktycznie bez zatrzymywania się. Za całość od strony operacyjnej odpowiada Aleksander Jeżewski, dyrektor operacyjny zespołu, koordynujący pracę ponad 80 osób i jednej z największych struktur logistycznych w historii zespołu.

„Le Mans to trochę jak budowa małego miasta na dwa tygodnie. Wszystko musi działać idealnie: transport, części, harmonogramy, catering, garaże, komunikacja między działami. W pewnym momencie skala robi się naprawdę ogromna.” – mówi Aleksander Jeżewski.

Do Francji z bazy zespołu wyjeżdża osiem ciężarówek wypełnionych wyposażeniem technicznym, częściami zamiennymi, elektroniką, narzędziami, zapleczem hospitality oraz całym garażowym „miastem”, które przez kolejne dni będzie funkcjonowało praktycznie 24 godziny na dobę. Sama podróż z Polski do Le Mans to blisko 1800 kilometrów.

Na miejscu wszystko trzeba zbudować od zera. Garaże, stanowiska inżynierskie, magazyny części, zaplecze dla kierowców, kuchnia, hospitality dla partnerów i strefy odpoczynku dla załogi. W praktyce oznacza to dwa tygodnie pracy bez klasycznego podziału na dzień i noc.

W najbardziej intensywnych momentach członkowie zespołu pracują nawet po 18 godzin dziennie. Mechanicy kończą przygotowania samochodów późno w nocy, inżynierowie analizują dane jeszcze kilka godzin po zakończeniu sesji, a dział logistyczny równolegle koordynuje dostawy części, harmonogramy i transport ludzi pomiędzy paddockiem, lotniskami oraz hotelami.

„W wyścigach długodystansowych nie istnieje coś takiego jak „mały problem”. Jedno opóźnienie potrafi uruchomić efekt domina. Dlatego wszystko planujemy z ogromnym wyprzedzeniem, często minuta po minucie.” – dodaje Jeżewski.

Skala całej operacji najlepiej wygląda w liczbach robi wrażenie.

Podczas dwóch tygodni Le Mans zespół przygotowuje około 2000 posiłków dla członków ekipy, partnerów i gości. W paddocku zużywa się 5 tysięcy butelek wody, napojów i kawy. Same ciężarówki przewożą kilka ton sprzętu technicznego i infrastruktury. W trakcie jednego dnia pracy członkowie zespołu potrafią pokonać pieszo nawet kilkanaście kilometrów przemieszczając się między garażami, pit lane, centrum technicznym i paddockiem.

Ciekawostką jest fakt, że podczas Le Mans praktycznie nigdy nie gaśnie światło w garażach. Nawet w środku nocy pracują tam mechanicy, inżynierowie danych, elektrycy czy specjaliści od strategii wyścigowej. Każda minuta może mieć znaczenie, szczególnie gdy samochód wraca do garażu po wielogodzinnym stincie.

Ogromnym wyzwaniem jest również sama koordynacja ludzi. W tym roku Inter Europol Competition obsługuje nie tylko program LMP2, ale również projekt z Road to Le Mans i aktywacjami partnerów. To oznacza dziesiątki lotów, hoteli, akredytacji i harmonogramów, które muszą zostać zsynchronizowane praktycznie co do minuty.

„Na torze kibice widzą głównie kierowców i samochody, ale za nimi stoi gigantyczna grupa ludzi. Każda osoba w tym zespole ma swoje zadanie i od każdego zależy końcowy wynik. W Le Mans sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby.” – podkreśla Jeżewski.

Inter Europol Competition od kilku lat należy do ścisłej czołówki kategorii LMP2 podczas 24h Le Mans. Zwycięstwo w 2023 i 2025 roku oraz drugie miejsce w 2024 pokazały, że polski zespół potrafi rywalizować z największymi światowymi zespołami. Jednak wewnątrz zespołu wszyscy podkreślają, że sukces zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie zapalenia zielonych świateł do wyścigu.

Bo Le Mans to nie tylko 24 godziny ścigania. To tysiące godzin przygotowań, setki procedur i dziesiątki ludzi pracujących za kulisami po to, żeby przez jedną dobę wszystko działało perfekcyjnie.

Foto 2

Dwa rajdy, dwa samochody i jeden cel. Red Fox Racing gotowe na Mikołajki Rally

Dwa rajdy, dwa samochody i dwa zupełnie różne światy motorsportu w jeden weekend. Przed zespołem Red Fox Racing jedno z najciekawszych wyzwań tego sezonu. Podczas premierowej edycji Mikołajki Rally Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś wystartują zarówno w Kormoran Classic za kierownicą kultowego Subaru Impreza GT, jak i w AKPOL Mikołajki Rally, gdzie ponownie zobaczymy ich w Taurusie T3 Evo.

Dla załogi będzie to wyjątkowy weekend, który idealnie wpisuje się w realizowany przez zespół projekt Way2Dakar. Jego celem jest systematyczne zdobywanie doświadczeń w różnych odmianach motorsportu oraz rozwój umiejętności niezbędnych do startu w najtrudniejszym rajdzie świata.

Szczególne emocje budzi start w Kormoran Classic. Ed  po raz pierwszy zmierzy się z rajdowymi odcinkami specjalnymi za kierownicą Subaru Imprezy GT – samochodu, który dla wielu kibiców pozostaje symbolem złotej ery rajdów samochodowych. Dodatkowego wymiaru temu wyzwaniu nadaje fakt, że przygotowania do startu odbywają się pod okiem Krzysztofa Hołowczyca – legendy polskiego motorsportu, mistrza Europy i kierowcy, którego nazwisko przez lata było nierozerwalnie związane z marką Subaru.

Każdy start daje nowe doświadczenia, ale ten będzie wyjątkowy. Subaru Impreza GT to samochód, o którym marzyło całe pokolenie kibiców i kierowców. Możliwość rywalizacji takim autem na mazurskich szutrach oraz zdobywania wiedzy pod okiem Krzysztofa Hołowczyca to ogromna wartość. Traktujemy ten występ jako kolejny element naszej drogi do Dakaru i szansę na rozwijanie umiejętności w zupełnie innym środowisku niż rajdy terenowe – mówi Edward Ruszczyc.

Kormoran Classic to jeden z głównych punktów programu Mikołajki Rally. Na zawodników czekają wymagające mazurskie szutry, szybkie partie prowadzące przez lasy i widowiskowy Super OS na Torze Mikołajki. Trasa rajdu pozwoli kierowcom zmierzyć się z odcinkami, które już teraz mają szansę stać się wizytówką nowej imprezy.

Po zakończeniu rywalizacji w samochodzie rajdowym Ruszczyc i Kubiś przesiądą się do Taurusa T3 Evo, aby walczyć w AKPOL Mikołajki Rally –  trzeciej rundzie Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych. To właśnie ten samochód stanowi obecnie podstawowe narzędzie realizacji projektu Road to Dakar.

To będzie bardzo intensywny weekend. W ciągu kilku dni przesiądziemy się z klasycznej rajdówki do samochodu cross-country. To dwa zupełnie różne światy, ale właśnie dlatego ten start jest dla nas tak cenny. Każdy przejechany kilometr, niezależnie od samochodu, pozwala nam rozwijać się jako zespół i przybliża do realizacji naszego celu – podkreśla Krzysztof Kubiś.

AKPOL Mikołajki Rally to ponad sto kilometrów odcinków specjalnych prowadzących po wymagających mazurskich trasach. Organizatorzy przygotowali próby, które zweryfikują zarówno tempo zawodników, jak i wytrzymałość sprzętu. Dla załogi Red Fox Racing będzie to kolejna okazja do zbierania doświadczeń w rywalizacji cross-country na krajowym poziomie.

Mikołajki Rally to jednak nie tylko sportowa walka. Zespół Red Fox Racing zaprasza wszystkich kibiców do swojej strefy w miasteczku rajdowym. Na odwiedzających czekać będą samochody zespołu, możliwość spotkania zawodników, rozmowy o projekcie Way2Dakar, konkursy oraz wiele atrakcji i niespodzianek przygotowanych specjalnie dla fanów motorsportu.

Premierowa edycja Mikołajki Rally połączy świat rajdów historycznych i rajdów terenowych, tworząc wyjątkowe wydarzenie dla zawodników i kibiców. W pierwszy weekend czerwca Mazury staną się prawdziwym centrum polskiego motorsportu.

Harmonogram Mikołajki Rally:

KORMORAN CLASSIC

CZWARTEK 04.06.2026

  • 13:30–14:30 – Pokaz Samochodów Historycznych (Tor Mikołajki)
  • 15:00–16:20 – Wolne przejazdy (2,50 km, Tor Mikołajki)
  • 16:30–19:00 – Odcinek Kwalifikacyjny (2,50 km, Tor Mikołajki)
  • 20:00 – Ceremonia Startu (Plac Wolności)

PIĄTEK 05.06.2026

  • 10:15–14:10 – OS 1/4 Lubiewo (5,09 km)
  • 10:45–17:00 – OS 2/5/7 Baranowo (5,89 km)
  • 11:15–17:30 – OS 3/6/8 Sady (7,95 km)
  • 15:00–16:00 – Pokaz Samochodów Historycznych (Plac Wolności)
  • 16:38 – OS 9 Super OES Mikołajki (2,50 km, Tor Mikołajki)
  • 17:30 – Ceremonia Mety (Plac Wolności)

AKPOL MIKOŁAJKI RALLY

PIĄTEK 05.06.2026

18:00 Start honorowy (Plac Wolności)

18:45 – Tor Mikołajki SSS – pierwszy OS rajdu (2,50 km)

SOBOTA 06.06.2026

8:20–17:00 – OS 2/4/6 – Pętla Cross Country (33,76 km)

10:55–17:30 – OS 3/5/7 – Mateuszek (8,18 km)

15:45 – Ceremonia Mety (Plac Wolności)