Foto 5

Inter Europol Competition triumfuje na Road America!

Inter Europol Competition zaprezentował opanowaną i perfekcyjnie zrealizowaną strategię, odnosząc drugie z rzędu zwycięstwo w IMSA WeatherTech SportsCar Championship podczas sześciogodzinnego Motul SportsCar Grand Prix na torze Road America.

Rywalizacja obfitowała w incydenty i poważne wypadki w kilku klasach, które znacząco skomplikowały sytuację większości załóg LMP2. Oreca 07 Gibson z numerem 43 uniknęła jednak problemów. Jeremy Clarke, Bijoy Garg i Tom Dillmann połączyli znakomite tempo z opanowaną jazdą, skuteczną strategią oraz perfekcyjnym zarządzaniem paliwem przez całe sześć godzin wyścigu.

Clarke, startujący z trzeciego pola w klasie LMP2, już na początku przebił się na czoło stawki. Uniknął zamieszania na torze i zaliczył znakomity pierwszy stint, budując pozycję lidera klasy przed przekazaniem samochodu Bijoyowi Gargowi.

Garg kontynuował świetną pracę zespołu. Utrzymał prowadzenie i bez większych problemów odpierał ataki czołowych kierowców z kategorią Silver. Zachował spokój, utrzymując samochód #43 na czele, aż do momentu, gdy kara przejazdu przez aleję serwisową zepchnęła załogę w dół klasyfikacji.

Mimo tego niepowodzenia Inter Europol Competition zachowało zimną krew i rozpoczęło odrabianie strat. Tom Dillmann rozegrał kapitalny finałowy stint, łącząc bezkompromisowe tempo z kontrolowaną jazdą. Przy jednoczesnym oszczędzaniu paliwa odzyskał prowadzenie, gdy zespół zdecydował się ukończyć wyścig bez kolejnego pit stopu.

Późna procedura Full Course Yellow wyprowadziła na tor samochód bezpieczeństwa, co pozwoliło Dillmannowi oszczędzić pozostałe paliwo. Wyścig zakończył się pod neutralizacją, a Francuz jako pierwszy minął linię mety, przypieczętowując znakomity powrót na czoło i drugie z rzędu zwycięstwo Inter Europol Competition w IMSA po sukcesie na Canadian Tire Motorsport Park.

Wynik był efektem kompletnego występu całej trójki kierowców oraz zespołu, a także perfekcyjnie zrealizowanej strategii. Unikanie incydentów i spokojna reakcja na karę drive-through potwierdziły dalszy rozwój Inter Europol Competition w rywalizacji IMSA.

Zwycięstwo pozwala zespołowi pozostać w walce o mistrzostwo. Inter Europol Competition zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji LMP2, tracąc zaledwie 36 punktów do liderów na dwie rundy przed końcem sezonu.

Teraz zespół wraca do Europy na kolejną rundę European Le Mans Series oraz Michelin Le Mans Cup na torze Spa-Francorchamps. Wyścig zostanie rozegrany 23 sierpnia.

Sascha Fassbender:

„To kolejny bardzo mocny wynik całego zespołu. Wyścig był niezwykle intensywny. Prowadziliśmy i mieliśmy tempo, by odjechać całej stawce, aż otrzymaliśmy karę, która zepchnęła nas na koniec klasyfikacji. Powrót na prowadzenie wymagał ogromnego wysiłku zespołowego i świetnej strategii. Wszyscy trzej kierowcy wykonali fantastyczną pracę, nie popełniając błędów, a zespół perfekcyjnie zrealizował każdy element planu. Bardzo się cieszę, że wracamy do walki o mistrzostwo, tracąc tylko kilka punktów do liderów. W tej chwili płyniemy na fali i chcemy utrzymać ją aż do Petit Le Mans, walcząc o tytuł.”

Jeremy Clarke:

„Co za świetny wyścig! Mieliśmy mocny samochód i tempo, które pozwalało nam dominować. Moment jednej z procedur Full Course Yellow nie był dla nas korzystny, ale ostatecznie mieliśmy znakomitą strategię, która dała nam zwycięstwo!”

Tom Dillmann:

„Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa, tym razem odniesionego w trzyosobowym składzie. Dziś dominowaliśmy i choć szczęście nie zawsze sprzyjało nam przy procedurach Full Course Yellow, na końcu udało się to odwrócić. Czuję, że było to naprawdę dominujące zwycięstwo. Dziękuję zespołowi, cała ciężka praca przyniosła dziś efekty.”

Bijoy Garg:

„To był niesamowity wyścig i wspaniale jest zakończyć te trudne sześć godzin zwycięstwem. Mieliśmy tutaj dobre testy, które bardzo pomogły nam w przygotowaniach, mimo nieprzewidywalnej pogody w piątek i sobotę. Zespół dał nam prawdziwą rakietę, więc nawet gdy procedury Full Course Yellow nie układały się po naszej myśli, mieliśmy tempo, by wrócić na czoło. Jeremy i Tom wykonali fantastyczną pracę, a dla mnie to świetne uczucie być częścią drugiego z rzędu zwycięstwa zespołu w IMSA. Po tylu drugich miejscach wspaniale jest w końcu wygrać i zobaczyć, że cała nasza ciężka praca się opłaciła.”

Foto 1

Dobry występ Red Fox Racing na AKPOL Baja Rally!

Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś zakończyli AKPOL Baja Rally na czwartym miejscu w klasie Challenger oraz dziesiątym w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski w Rajdach Cross Country. Do miejsca na podium w swojej klasie załodze Red Fox Racing zabrakło jedynie 39,4 sekundy.

Wynik osiągnięty w Stalowej Woli ma jednak znacznie większą wartość niż sama pozycja na mecie. Sześć wymagających odcinków specjalnych pokazało, jak duży progres wykonuje zespół, zarówno pod względem tempa, jak i konsekwencji w budowaniu wyniku na przestrzeni całego rajdu.

AKPOL Baja Rally było prawdziwym testem wszechstronności. Cztery krótsze, liczące niewiele ponad 22 kilometry oesy w Gościeradowie, na torze Adrenalina Moto Park wymagały precyzji, szybkich reakcji oraz jazdy bez marginesu błędu. Z kolei dwa ponad 81-kilometrowe odcinki w Nowej Dębie były próbą koncentracji, wytrzymałości i właściwego zarządzania tempem. To właśnie na takich trasach liczy się nie tylko szybkość, ale także zaufanie między kierowcą i pilotem oraz umiejętność podejmowania dobrych decyzji przez cały dzień rywalizacji.

Załoga Red Fox Racing, startująca Taurusem EVO z numerem 304, rozpoczęła rajd od 17. miejsca w klasyfikacji generalnej. Ed i Krzysztof nie tracili jednak koncentracji. Z każdym kolejnym odcinkiem konsekwentnie przesuwali się w górę stawki, budując wynik etap po etapie.

Po dwóch pierwszych próbach duet awansował na 13. pozycję, a po czterech krótszych oesach zajmował już 11. miejsce w klasyfikacji generalnej. Szczególnie mocno Red Fox Racing zaprezentował się na OS4, gdzie uzyskał ósmy czas wgeneralce. To był wyraźny sygnał, że tempo zespołu pozwala walczyć nie tylko o kolejne pozycje, ale także o czołowe lokaty w bardzo konkurencyjnej klasie Challenger.

Decydujące okazały się długie, wymagające odcinki w Nowej Dębie. Po pierwszym z nich Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś wskoczyli do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej i nie oddali tej pozycji aż do mety. Finalnie ukończyli rajd z łącznym czasem 3:16:29,9, zajmując P10 w generalce oraz P4 w Challenger.

Do trzeciego miejsca w klasie zabrakło zaledwie 39,4 sekundy. W rajdach cross country to niewiele, ale właśnie takie różnice najlepiej pokazują skalę sportowego postępu. Red Fox Racing nie tylko konsekwentnie odrabiał straty podczas całego weekendu, lecz także utrzymał tempo i koncentrację w kluczowej, końcowej fazie rywalizacji.

AKPOL Baja Rally był kolejnym ważnym rozdziałem projektu Way2Dakar. Zespół rozwija się z rajdu na rajd  coraz lepiej wykorzystuje potencjał samochodu, zbiera cenne dane i potwierdza, że potrafi walczyć z mocnymi rywalami na wymagających trasach.

Teraz przed Red Fox Racing czas na krótką regenerację i przygotowania do kolejnego wyzwania – Baja Poland.

Foto 4

Inter Europol Competition wraca do walki w IMSA. Przed zespołem legendarny Watkins Glen.

Niespełna dwa tygodnie po historycznym dublecie w 24-godzinnym wyścigu Le Mans zespół Inter Europol Competition ponownie stanie do rywalizacji w Stanach Zjednoczonych. W najbliższy weekend polska ekipa wystartuje w Sahlen’s Six Hours of The Glen, jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów długodystansowych w Ameryce Północnej i trzecim starcie zespołu w sezonie IMSA WeatherTech SportsCar Championship. 

Zawody rozegrane zostaną na Watkins Glen International, torze uznawanym za jedną z ikon amerykańskiego motorsportu. Obiekt położony w stanie Nowy Jork został otwarty w 1956 roku i przez dwie dekady gościł rundy mistrzostw świata Formuły 1. Dziś pozostaje jednym z najważniejszych punktów kalendarza IMSA, a jego szybka, płynna nitka o długości 5,47 km słynie z wymagających sekwencji zakrętów „Esses”, technicznego odcinka „Inner Loop” oraz legendarnej sekcji „The Boot”. Watkins Glen od lat uchodzi za tor, na którym liczy się nie tylko prędkość, ale również precyzja, odwaga i perfekcyjna współpraca całego zespołu. 

Za kierownicą ORECA 07 Gibson #43 zobaczymy Toma Dillmanna, Bijoya Garga oraz Jeremy’ego Clarke’a. Clarke powraca do składu na wyścig zaliczany do Michelin Endurance Cup i już na początku sezonu udowodnił swoje możliwości, zdobywając dla Inter Europol Competition pole position w klasie LMP2 podczas 24-godzinnego wyścigu Rolex 24 at Daytona. 

Po dwóch rozegranych rundach sezonu załoga Inter Europol Competition zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji LMP2, pozostając w ścisłej czołówce mistrzostw i zachowując realne szanse na walkę o najwyższe lokaty w dalszej części sezonu. Rywalizacja na Watkins Glen będzie miała szczególne znaczenie, ponieważ sześciogodzinny wyścig pozwala zdobyć cenne punkty zarówno do klasyfikacji IMSA WeatherTech SportsCar Championship, jak i Michelin Endurance Cup. 

Zespół przystępuje do amerykańskiej rundy w doskonałych nastrojach po fenomenalnym występie w Le Mans, gdzie Inter Europol Competition odniósł zwycięstwo i wywalczył drugie miejsce w klasie LMP2. Sukces na Circuit de la Sarthe potwierdził znakomitą formę polskiej ekipy, która teraz chce wykorzystać rozpęd i powalczyć o kolejne podium po drugiej stronie Atlantyku. 

Weekend na Watkins Glen tradycyjnie zapowiada się niezwykle wymagająco. Sześć godzin nieprzerwanej rywalizacji, zmienne warunki pogodowe, duży ruch na torze oraz wymagająca charakterystyka obiektu sprawiają, że o końcowym wyniku decydują nie tylko tempo kierowców, ale również strategia, niezawodność samochodu i perfekcyjna praca całego zespołu.

Inter Europol Competition po raz kolejny stanie przed szansą na potwierdzenie swojej pozycji w światowej czołówce wyścigów długodystansowych. Cel pozostaje niezmienny – walka o czołowe lokaty i kolejne ważne punkty w mistrzostwach IMSA.

Foto 3

Red Fox Racing wraca na Rallye Breslau. Rajdowy maraton w Polsce.

Już w najbliższą niedzielę załoga Red Fox Racing w składzie Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś rozpocznie rywalizację w Rallye Breslau 2026. To jeden z najbardziej wymagających rajdów cross-country w Europie, od ponad trzech dekad uznawany za miejsce, w którym doświadczenie zdobywają zarówno debiutanci, jak i zawodnicy przygotowujący się do startów w Rajdzie Dakar. 

Dla Edwarda Ruszczyca będzie to kolejny, szósty start w Rallye Breslau. Każda wcześniejsza edycja pozostawiła po sobie ogrom doświadczeń, ale również świadomość, że tego rajdu nie da się do końca poznać.

Breslau jest jednym z tych rajdów, które uwielbiam, długie wymagające trasy i prawdziwy maraton. Tutaj wygrywa nie ten, kto jedzie najszybciej przez kilka kilometrów, ale ten, kto potrafi zachować koncentrację przez cały tydzień. To właśnie sprawia, że ten rajd jest tak wyjątkowy – mówi Edward Ruszczyc.

Tydzień, który sprawdza wszystko. Tegoroczna edycja otwiera nowy rozdział w historii Rallye Breslau. Po raz pierwszy rywalizacja rozpocznie się w Drawsku Pomorskim, a zakończy w Żaganiu, gdzie na zawodników czekają legendarne piaski określane mianem „Polskiej Sahary”. Organizatorzy przygotowali również nową formułę maratońskiego etapu Hannibal, łączącego oba biwaki, a także widowiskowy etap nocny rozgrywany w lasach Drawska Pomorskiego. 

Przez sześć dni zawodnicy będą rywalizować na terenach wojskowych należących do największych i najbardziej wymagających w Europie. Szybkie, piaszczyste partie przeplatają się z technicznymi odcinkami leśnymi, koleinami, błotem i fragmentami wymagającymi perfekcyjnej nawigacji. Tutaj praktycznie nie ma miejsca na odpoczynek, każdy kilometr wymaga pełnego skupienia, a jeden błąd może kosztować utratę wielu minut lub zakończenie rajdu. 

To właśnie dlatego Rallye Breslau od lat uznawany jest za jeden z najlepszych poligonów przygotowujących do Dakaru. O sukcesie decydują nie tylko prędkość, ale również strategia, współpraca kierowcy i pilota, orientacja w terenie oraz niezawodność sprzętu.

Coś więcej niż rajd.

Mimo niezwykle trudnej rywalizacji Rallye Breslau od lat zachowuje wyjątkowy klimat. Do Polski przyjeżdżają zawodnicy z całej Europy, od amatorów rozpoczynających swoją przygodę z rajdami terenowymi po uczestników Dakaru. Wszyscy mieszkają w tych samych biwakach, wspólnie spędzają wieczory, wymieniają doświadczenia i pomagają sobie nawzajem. Organizatorzy podkreślają, że Breslau to nie tylko zawody, ale przede wszystkim społeczność ludzi zakochanych w off-roadzie, którą łączy ta sama pasja i duch przygody. 

„To chyba najbardziej wyjątkowa rzecz w Breslau. Na trasie każdy walczy o swoje, ale po zakończeniu etapu wszyscy spotykają się na biwaku. Można porozmawiać z ludźmi, którzy mają za sobą kilkanaście Dakarów, wymienić doświadczenia, pośmiać się i następnego dnia znowu stanąć na starcie. Tę atmosferę trudno opisać, trzeba ją po prostu przeżyć. To jeden z powodów, dla których zawsze z przyjemnością tu wracamy.” – dodaje Ruszczyc.

Foto 1

Inter Europol Competition z historycznym dubletem w 24-godzinnym wyścigu Le Mans 2026!

Zwycięstwo i drugie miejsce w klasie LMP2 dla polskiego zespołu na Circuit de la Sarthe.

Inter Europol Competition zapisał kolejny niezwykły rozdział w swojej historii. W 94. edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans polski zespół zdominował rywalizację w klasie LMP2, zajmując dwa najwyższe miejsca na podium. Po 24 godzinach nieustannej walki, zmieniających się warunkach i perfekcyjnie zrealizowanej strategii, zwycięstwo odniosła załoga #43 w składzie Kuba Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly, a tuż za nimi linię mety przekroczył drugi prototyp Inter Europol Competition z numerem #343, prowadzony przez Bijoya Garga, Reshada de Gerus i Nico Müllera.

To wyjątkowy sukces nie tylko dla zespołu, ale także dla polskiego motorsportu. Inter Europol Competition po raz kolejny udowodnił, że należy do ścisłej światowej czołówki wyścigów długodystansowych. Po zwycięstwach w Le Mans w 2023 i 2025 roku i drugim miejscu w 2024 roku, tegoroczny dublet jest największym osiągnięciem w historii ekipy z Warszawy. 

Przez całą dobę oba prototypy prezentowały znakomite tempo, utrzymując się w ścisłej czołówce niezwykle wyrównanej stawki LMP2. Kluczem do sukcesu okazała się nie tylko szybkość kierowców, ale również bezbłędna praca inżynierów, mechaników i strategów, którzy przez 24 godziny realizowali perfekcyjny plan wyścigowy. W najbardziej wymagającym wyścigu świata każdy detal ma znaczenie, a Inter Europol Competition ponownie pokazał, że potrafi działać jak doskonale naoliwiony organizm. 

Dla załogi #43 jest to obrona ubiegłorocznego triumfu, a jednocześnie trzeci triumf zespołu w klasie LMP2 na Circuit de la Sarthe. Z kolei skład #343 przypieczętował fantastyczny weekend, zdobywając drugie miejsce i zapewniając Inter Europol Competition historyczny dublet na jednym z najważniejszych wydarzeń w światowym motorsporcie. 

„To coś znacznie więcej niż wygrany wyścig. Le Mans to 24 godziny, które są zwieńczeniem miesięcy przygotowań i pracy ogromnej grupy ludzi. Dziś każdy członek naszego zespołu może czuć dumę, bo ten sukces jest efektem wspólnego wysiłku. Dublet w Le Mans to marzenie, które właśnie stało się rzeczywistością” – powiedział Kuba Śmiechowski, kierowca i Team Principal Inter Europol Competition.

Za kulisami tego sukcesu stoi wielotygodniowa praca całego zespołu. Przygotowanie programu Le Mans wymaga zaangażowania blisko 80 osób oraz rozbudowanej operacji logistycznej obejmującej transport samochodów, sprzętu technicznego i infrastruktury zespołu z Polski do Francji. To właśnie połączenie doświadczenia, determinacji i zespołowej współpracy pozwoliło Inter Europol Competition po raz kolejny sięgnąć po najwyższe laury. 

Historyczny wynik w 24-godzinnym wyścigu Le Mans 2026 jeszcze mocniej umacnia pozycję Inter Europol Competition jako jednego z najważniejszych zespołów w światowej rywalizacji LMP2. Dla kibiców była to doba pełna emocji, a dla całego zespołu, kolejny dowód, że marzenia, poparte ciężką pracą i konsekwencją, naprawdę mogą się spełniać.

Inter Europol Competition opuszcza Le Mans z najcenniejszym możliwym trofeum – zwycięstwem, podwójnym podium i miejscem w historii światowego motorsportu!

Foto 2

24 godziny na granicy możliwości. Oto technologia ukryta pod barwami Inter Europol Competition.

Niedawno zaprezentowaliśmy specjalne malowanie Art Car, w którym nasza ORECA 07-Gibson wystartuje w 24 Hours of Le Mans. To projekt inspirowany polskimi polami rzepaku, ruchem, światłem i energią, która od lat jest częścią Inter Europol Competition. Ale pod tymi pięknymi barwami kryje się coś więcej niż design. To technologia wyścigowa z najwyższej półki. Maszyna zbudowana po to, aby przez 24 godziny pracować na limicie, okrążenie po okrążeniu, metr po metrze.

ORECA 07 to prototyp klasy LMP2, czyli zamknięty samochód wyścigowy zaprojektowany wyłącznie do rywalizacji. Nie ma tu kompromisów znanych z aut drogowych. Każdy element ma konkretne zadanie: być lekki, wytrzymały, przewidywalny i szybki przez cały dystans Le Mans.

Podstawą konstrukcji jest monokok wykonany z włókna węglowego i struktury typu honeycomb. To serce całego nadwozia i klatka bezpieczeństwa dla kierowcy. Do niego mocowane są najważniejsze elementy samochodu: zawieszenie, układ napędowy, nadwozie aerodynamiczne i wszystkie systemy potrzebne do pracy prototypu. Samochód mierzy 4745 mm długości, 1895 mm szerokości i tylko 1045 mm wysokości. Jest szeroki, niski i niezwykle precyzyjnie zaprojektowany pod kątem przepływu powietrza.

W standardowej specyfikacji ORECA 07 waży 930 kg bez paliwa i kierowcy. Na Le Mans 2026 przepisy dla LMP2 podnoszą minimalną masę samochodu do 950 kg. To oznacza, że każdy kilogram ma znaczenie. Inżynierowie nie myślą tylko o tym, ile samochód waży, ale także gdzie ta masa się znajduje. Balast, wysokość zawieszenia, rozkład masy, balans aerodynamiczny i zużycie paliwa tworzą układ naczyń połączonych. Dobra decyzja w jednym miejscu może dać dziesiąte części sekundy na okrążeniu. Zła decyzja może kosztować tempo, opony albo stabilność w nocy, gdy tor zmienia temperaturę.

Nadwozie ORECA 07 to nie tylko karoseria. To narzędzie aerodynamiczne. W Le Mans szczególne znaczenie ma konfiguracja o niskim oporze, ponieważ Circuit de la Sarthe łączy bardzo długie proste z szybkimi łukami i mocnymi hamowaniami. Samochód musi być szybki na prostych, ale jednocześnie stabilny w Porsche Curves, pod hamowaniem do Mulsanne i w zmianach kierunku, gdzie kierowca potrzebuje absolutnego zaufania do auta. Regulamin ogranicza swobodę rozwoju aerodynamicznego, dlatego zespoły nie mogą dowolnie modyfikować kształtu nadwozia. Na Le Mans obowiązuje określona konfiguracja bodyworku, a praca zespołu polega na perfekcyjnym ustawieniu tego, co wolno regulować.

Jednym z najważniejszych obszarów pracy inżynierów jest zawieszenie. ORECA 07 wykorzystuje układ podwójnych wahaczy. To klasyczne rozwiązanie dla prototypów, pozwalające bardzo precyzyjnie kontrolować pracę kół, wysokość samochodu i reakcję na tarki. Zespół może pracować nad ustawieniami sprężyn, amortyzatorów, stabilizatorów, geometrii, prześwitu, zbieżności, pochylenia kół i balansu mechanicznego. Nie można jednak zmieniać wszystkiego. Regulamin zakazuje aktywnego zawieszenia, elektrycznie sterowanych amortyzatorów, połączeń hydraulicznych między stronami samochodu czy systemów zmieniających prześwit w trakcie jazdy. Kierowca nie może z kokpitu regulować sprężyn, amortyzatorów ani stabilizatorów. W LMP2 szybkość rodzi się więc nie z „magicznych” systemów, ale z pracy ludzi, danych i doświadczenia.

Za plecami kierowcy pracuje serce prototypu: Gibson GK428. To wolnossący silnik V8 o pojemności 4,2 litra, opracowany specjalnie do wyścigów długodystansowych. Jednostka waży około 135 kg, generuje około 600 KM i 555 Nm momentu obrotowego. Nie ma turbosprężarki, nie ma hybrydy, nie ma trybów znanych z najwyższej klasy Hypercar. Jest za to czysta, mechaniczna odpowiedź na gaz, dźwięk V8 i niezawodność, bez której Le Mans nie wybacza.

Silnik jest taki sam dla całej klasy LMP2. To bardzo ważne. W tej kategorii nie chodzi o wyścig zbrojeń producentów, ale o równe warunki dla niezależnych zespołów. Regulamin ogranicza rozwój samochodu i układu napędowego. Nie można dowolnie poprawiać silnika, zmieniać jego charakterystyki czy szukać mocy poza wyznaczonymi ramami. Dlatego przewagę buduje się gdzie indziej: w przygotowaniu, strategii, ustawieniach, pracy mechaników, analizie danych, zarządzaniu oponami i paliwem oraz w jakości decyzji podejmowanych pod presją.

Moc trafia na tylne koła przez sześciobiegową sekwencyjną skrzynię biegów. Tu również regulamin jasno określa granice. Dozwolonych jest maksymalnie sześć przełożeń do jazdy do przodu, homologowane zestawy przełożeń i jeden bieg wsteczny. Nie można dowolnie mieszać pojedynczych biegów – zestawy muszą być używane jako całość – w tegorocznym Le Mans, wszystkie zespołu maja takie same przełożenia.

Kolejny świat to hamulce. Na jednym okrążeniu kierowca wielokrotnie przechodzi z bardzo wysokich prędkości do ciasnych zakrętów. Każde hamowanie to ogromna energia, temperatura i obciążenie dla samochodu. Zespół może pracować nad balansem hamulców, tarcze i klocki hamulcowe są homologowane i takie same dla wszystkich zespołów. Kierowca musi mieć pewność, że pedał hamulca będzie taki sam o 16:00, o 3:00 w nocy i po wschodzie słońca. W Le Mans szybkość to nie jednorazowy atak. To powtarzalność.

W czasie tygodnia Le Mans samochód przejeżdża ogromny dystans jeszcze przed startem wyścigu. Test Day, treningi wolne, kwalifikacje, Hyperpole i warm-up mogą oznaczać około 1000–1500 km jazdy, w zależności od programu zespołu, warunków, czerwonych flag i tego, ile okrążeń trzeba poświęcić na sprawdzenie ustawień, kierowców oraz procedur. Sam wyścig to zupełnie inna skala. Przy dystansie około 367 okrążeń, takim jak w zwycięskim dla Inter Europol Competition wyścigu LMP2 w 2025 roku, ORECA pokonuje około 5000 km. Łącznie cały tydzień może więc oznaczać nawet 7000  km pracy jednego prototypu.

To tak, jakby przejechać z Warszawy do Lizbony i z powrotem, ale pełnym tempem wyścigowym, przy temperaturach, przeciążeniach, zmianach kierowców, tankowaniach, pit stopach i ciągłej walce z rywalami.

Paliwo jest jednym z najważniejszych elementów strategii. Maksymalna ilość paliwa na pokładzie LMP2 w Le Mans 2026 wynosi 75 litrów. W trakcie wyścigu pełny stint oznacza zwykle około 10 – 11 okrążeń, zależnie od tempa, neutralizacji i oszczędzania paliwa. W samym 24-godzinnym wyścigu prototyp LMP2 może zużyć szacunkowo około 2600–2900 litrów paliwa. W czasie treningów, kwalifikacji i przygotowań przed wyścigiem dochodzą kolejne setki litrów. Cały tydzień Le Mans to więc w przybliżeniu ponad 3500 litrów paliwa na jeden samochód, zależnie od programu jazd i warunków na torze.

Opony są równie ważne jak paliwo. W LMP2 na Le Mans 2026 regulamin przewiduje 24 slicki na treningi i kwalifikacje, 12 slicków na Hyperpole oraz 56 slicków na wyścig. To 14 kompletów na sam wyścig. Deszczówki nie są limitowane, ale można ich używać tylko wtedy, gdy tor zostanie oficjalnie uznany za mokry. W praktyce zespół nie tylko „zużywa opony”. Zespół zarządza ich życiem. Jeden komplet może przejechać kilka stintów, jeśli tempo, temperatura toru i styl jazdy na to pozwalają. Czasem zmiana opon daje prędkość. Czasem brak zmiany daje czas w pit stopie. To jedna z tych decyzji, które mogą wygrać albo przegrać Le Mans.

W tym wszystkim ORECA 07 pozostaje samochodem bardzo ograniczonym regulaminowo, ale właśnie dlatego tak fascynującym. Zespoły nie mogą po prostu przywieźć nowych części i „kupić” tempa. Muszą wydobyć maksimum z tego, co mają. Regulować można ustawienia mechaniczne, aerobalans w dopuszczonych granicach, prześwit, geometrię, balans hamulców, ciśnienia i pracę opon w ramach wymogów dostawcy, mapy i strategie dopuszczone regulaminem oraz procedury pit stopów. Ograniczone są natomiast silnik, główna konstrukcja nadwozia, homologowane elementy, aktywne systemy, przełożenia, pojemność zbiornika paliwa, masa minimalna i liczba opon.

Dlatego Le Mans nie jest tylko wyścigiem samochodów. To wyścig ludzi, procedur, obliczeń i detali. Każdy stint to test kierowcy. Każdy pit stop to test mechaników. Każde ustawienie to decyzja inżynierów. Każde okrążenie to informacja, którą trzeba zrozumieć szybciej niż rywale.

Art Car przyciąga wzrok. Kolory opowiadają historię. Ale pod nimi pracuje prototyp, który powstał do jednego celu: przetrwać największy wyścig świata i walczyć o zwycięstwo.

To właśnie jest Le Mans. Piękno na zewnątrz. Technologia pod skórą. I zespół, który musi połączyć jedno z drugim przez pełne 24 godziny.

Foto 3

Od biznesu do Dakaru. Edward Ruszczyc buduje polski projekt, który ma namieszać w rajdach terenowych!

Red Fox Racing to zespół, który wchodzi w sezon 2026 z jednym, jasno określonym celem: Rajd Dakar 2027. Za projektem stoi Edward Ruszczyc – biznesman, który zamiast iść na skróty, buduje swoją drogę do najtrudniejszego rajdu świata dokładnie tak, jak prowadzi biznes: strategicznie, etapami i z pełną kontrolą nad procesem.

To nie jest historia o jednorazowym starcie ani szybkim wejściu do świata motorsportu. To projekt od podstaw oparty na pracy, doświadczeniu i świadomym rozwoju. Każdy element, od wyboru samochodu, przez kalendarz startów, aż po dobór ludzi, jest częścią większego planu. Red Fox Racing od początku funkcjonuje jak dobrze zaprojektowana organizacja z jasno określonymi rolami, odpowiedzialnościami i długofalową wizją.

„Ten projekt nie powstał z impulsu. To przemyślana droga, w której każdy sezon ma swoje miejsce. Dakar to cel, ale też weryfikacja wszystkiego – przygotowania, zespołu, sprzętu i głowy. Chcemy tam stanąć naprawdę gotowi.”– mówi Edward Ruszczyc.

Za kierownicą zespołowego Taurusa zasiądzie właśnie Ruszczyc, a jego pilotem będzie Krzysztof Kubiś – nawigator i jednocześnie osoba, z którą kierowcę łączy wieloletnia relacja oparta na zaufaniu. W rajdach cross-country to fundament, który często decyduje o tym, czy załoga dojedzie do mety, ale też czy będzie w stanie utrzymać wysokie tempo przez wiele dni rywalizacji.

W rajdach terenowych nie ma miejsca na przypadek. Każda decyzja zapada w ułamku sekundy, często w trudnych warunkach. My znamy się na tyle dobrze, że rozumiemy się bez słów. To ogromna przewaga, której nie da się wypracować w jeden sezon” – podkreśla Krzysztof Kubiś.

Projekt Red Fox Racing od początku wspierany jest przez Krzysztofa Hołowczyca – legendę polskiego motorsportu i jednego z najbardziej doświadczonych kierowców rajdów terenowych na świecie. Jego obecność to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim realne wsparcie w przygotowaniach, analizie i budowaniu właściwego podejścia do rywalizacji.

„Dakar bardzo szybko weryfikuje wszystkich, sprzęt, ludzi i decyzje. Dlatego tak ważne jest doświadczenie zdobywane wcześniej. Ten projekt ma solidne fundamenty, bo jest budowany cierpliwie. To daje realną szansę, żeby nie tylko wystartować, ale też pojechać dobry rajd. Czuję niesamowitą energię i świadomość Eda przed jakim wyzwaniem stoi. Ja jestem po to, żeby rozwijać się we właściwym kierunku.” – mówi Krzysztof Hołowczyc.

Sezon 2026 będzie dla Red Fox Racing intensywną szkołą rajdów terenowych. Zespół zaplanował starty zarówno w kraju, w ramach Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych, jak i w najważniejszych rajdach międzynarodowych. W kalendarzu znalazły się m.in. Morocco Desert Challenge, Baja Europe, Breslau Rally, Rallye du Maroc, Abu Dhabi Desert Challenge oraz Fenix Rally.

To zestaw zawodów, który nie jest przypadkowy, obejmuje pełne spektrum warunków: szybkie odcinki typu baja, wymagające rajdy cross-country oraz pustynne maratony, które najbardziej przypominają realia Dakaru. Każdy z tych startów to osobne wyzwanie, inne tempo, inna nawigacja, inne podejście do zarządzania sprzętem, a także zupełnie różne warunki klimatyczne, od europejskich tras po ekstremalne temperatury i pustynny teren.

Kluczowym elementem projektu jest również samochód – Taurus T3 Evo, czyli nowoczesna konstrukcja z kategorii SSV (T3), zaprojektowana specjalnie do rywalizacji w rajdach terenowych. To pojazd łączący lekkość i bardzo dobre osiągi z wysoką wytrzymałością oraz prostotą serwisową, co w długodystansowych rajdach ma ogromne znaczenie.

Taurus T3 Evo to maszyna stworzona do jazdy w najtrudniejszych warunkach od kamienistych odcinków, przez szybkie szutry, aż po wydmy. Niska masa i wysoka zwrotność pozwalają utrzymywać dobre tempo, a jednocześnie konstrukcja została zaprojektowana tak, aby umożliwić szybkie naprawy w warunkach rajdowych, gdzie każda minuta przestoju ma znaczenie.

Konstrukcje tej klasy zyskują coraz większą popularność wśród zespołów przygotowujących się do Dakaru, pozwalają szybko budować doświadczenie, uczą pracy z tempem i nawigacją, a jednocześnie wymagają precyzji, konsekwencji i bardzo dobrej współpracy w załodze.

Red Fox Racing stawia właśnie na ten model rozwoju, bez skrótów, bez przypadkowych decyzji. Każdy start ma swój jasno określony cel: poprawa tempa, lepsza komunikacja w zespole, optymalizacja ustawień samochodu oraz budowanie odporności na zmęczenie i presję, które w rajdach terenowych są nieodłącznym elementem rywalizacji.

Zespół równolegle pracuje nad zapleczem technicznym i logistycznym, elementem często niewidocznym dla kibiców, ale kluczowym w kontekście Dakaru. To właśnie organizacja serwisu, zarządzanie częściami, planowanie etapów i szybkie reagowanie na nieprzewidziane sytuacje decydują o tym, czy projekt kończy się sukcesem.

To projekt, w którym liczy się nie tylko wynik, ale cały proces dochodzenia do niego, od pierwszych kilometrów po moment, w którym zespół stanie na starcie najtrudniejszego rajdu świata w pełni przygotowany.

Każdy kilometr przejechany w sezonie 2026 to inwestycja w przyszłość. Każda decyzja to krok w stronę jednego z najbardziej wymagających wyzwań w motorsporcie.

Dakar 2027 traktowany jest nie jako marzenie, tylko jako plan!

285A4699

Borys Łyżeń w barwach MP Motorsport w Hiszpańskiej Formule 4

Zawodnik Akademii Motorsportu Orlen – Borys Łyżeń podpisał kontrakt z zespołem MP Motorsport na sezon 2026 Hiszpańskich Mistrzostw Formuły 4. Dla 15-letniego zawodnika ze Skierniewic będzie to debiut w wyścigach samochodów jednomiejscowych, po bardzo solidnym ostatnim roku rywalizacji w kartingu międzynarodowym. Łyżeń dołączył do holenderskiej ekipy po serii udanych testów, podczas których szybko zaadaptował się do jazdy bolidem i notował czasy w czołówce. Do F4 trafia po udanym sezonie w kategorii OK z Polskim zespołem KRZ Motorsport, w którym zajmował szóste i piąte miejsce odpowiednio w rundach FIA Karting European Championship w Campillos oraz WSK Super Masters Series na torze Franciacorta. Kartingowe Mistrzostwa Świata FIA zakończył na 19. pozycji, a przez cały sezon należał też do grona czołowych zawodników serii Champions of the Future.


W Hiszpańskiej Formule 4 Łyżeń będzie rywalizował u boku Kaspera Schormansa, Louisa
Cocheta oraz Rocco Coronela. Skład MP Motorsport ma liczyć sześciu kierowców, a kolejne
ogłoszenia personalne planowane są w najbliższym czasie.


„Jestem niezwykle szczęśliwy, że dołączam do tak mocnego i profesjonalnego zespołu na mój pierwszy sezon w wyścigach bolidów jednomiejscowych” – powiedział Łyżeń. „MP Motorsport ma zwycięską historię w Hiszpańskiej Formule 4, która jest dziś jedną z najbardziej konkurencyjnych serii F4 na świecie. Ich doświadczenie pomoże mi szybko wejść na odpowiedni poziom i mam nadzieję, że wraz z rozwojem sezonu będę mógł walczyć o czołowe pozycje. Nie mogę się już doczekać startu sezonu.”


Szef zespołu MP Motorsport, Sander Dorsman, podkreśla potencjał młodego Polaka przed sezonem 2026.


„Cieszymy się, że Borys będzie częścią naszego programu Hiszpańskiej F4 w 2026 roku” – powiedział Dorsman. „W ostatnich latach bardzo dobrze prezentował się w kartingu i jesteśmy przekonani, że płynnie przejdzie do wyścigów jednomiejscowych. Oczywiście zrobimy wszystko, aby ten proces był jak najłatwiejszy i by wyniki pojawiły się możliwie szybko. Z Kasperem, Louisem, Rocco, Felipe oraz teraz Borysem nasz skład F4 staje się coraz mocniejszy — a to nie koniec ogłoszeń.”


Przed finałowym sezonem w kartingu Borys Łyżeń rywalizował w kategorii OK Junior jako fabryczny kierowca Sodi Kart, a wcześniej w zespołach Koski Motorsport i KRZ. Regularnie zajmował miejsca w pierwszej dziesiątce serii WSK, FIA oraz Champions of the Future. W 2023 roku był drugim Wicemistrzem Polski OKJ. W sezonie 2022 należał do ścisłej czołówki włoskich mistrzostw w kategorii Mini, natomiast w 2021 roku został Mistrzem Polski, zwycięzcą Rotax Max Challenge Poland oraz wywalczył drugie miejsce w klasie Mini Max podczas finałów Rotax Challenge Grand Finals w Bahrajnie.


Kalendarz Spanish Winter Series F4 2026:
● 18-20 luty – Portimao
● 25-27 luty – Madryt
● 11-13 marca – Motorland Aragon


Kalendarz Spanish F4 Championship 2026:
● 10-12 kwietnia – Walencja
● 5-7 czerwca – Portimao
● 19-21 czerwca – Motorland Aragon
● 8-9 sierpnia – lokalizacja do potwierdzenia
● 25-27 września – Jerez
● 9-11 października – Navarra
● 6-8 listopada – Barcelona